KARSKI

karski

Australia, prowincja Polski

Płyta z muzyką Dominika Karskiego ukazała się w serii „New Music in Eastern Europe”, ale z estetyką muzyczną naszej części kontynentu – nie mówiąc już o tradycji muzyki polskiej – ma niewiele wspólnego. Gdzie indziej kształtowały się gust i zainteresowania urodzonego w 1972 roku w Szczebrzeszynie kompozytora, który wychował się i wykształcił (aż po doktorat) za granicą, głównie w Australii. Po kilku latach pobytu w Polsce i próbie nawiązania kontaktów z miejscowym środowiskiem kompozytorskim Karski zdecydował się zresztą na powrót do „ojczyzny”. Czy aż tak silnie odczuwał niedopasowanie do tutejszej sceny muzycznej i do oczekiwań tutejszej publiczności?

Wydanie w tej akurat serii płyty z muzyką Dominika Karskiego może więc zaskakiwać. Z drugiej jednak strony celem wydawnictwa Bôłt jest prezentacja nieoczywistych, marginalnych lub nieobecnych dotąd wątków w muzyce regionu i próba rozszerzenia spektrum zjawisk poprzez przełamanie jednolitej, skostniałej narracji historycznej o „szkole polskiej”, „sonoryzmie”, ponadczasowym „kulcie Lutosa”, „postmodernizmie stalowowolskim i surkonwencjonalnym”. W tym sensie płyta z muzyką Dominika Karskiego wzorowo wpisuje się w ten program.

Choć zawiera wyłącznie utwory fletowe, powstałe w latach 2002 („Glimmer”) – 2015 („Streamforms III”), nie jest monotonna. Dokumentuje przygodę kompozytora z jednym instrumentem, występującym jednak w rozmaitych odmianach – od basowej po piccolo. To, co charakteryzuje muzykę Dominika Karskiego, to nie tyle nawet wykorzystanie pełnych możliwości instrumentów – środki przez niego używane brzmią znajomo, są wręcz powszechne we współczesnej literaturze fletowej. W muzyce Karskiego imponuje raczej to, w jaki sposób kompozytor owe środki „uruchamia”. Od pierwszej do ostatniej nuty słychać, że ma wyobrażenie swojej muzyki, jej klimatu, planu dramaturgicznego, barwy.

Dominuje w niej ciemne, ciepłe i bogate w szumy brzmienie niskich fletów, wzbogacone o nieodzowne w dzisiejszej muzyce perkusyjne efekty uderzania palcami w klapy instrumentu. Karski gra dyskretnie aurą tego brzmienia oraz ewokowaną przez nie magią i rytualnością, jak choćby w kompozycjach „Veiled Voice” i „open cluster M45”, w których dźwiękom fletów towarzyszą nieartykułowane pomruki, westchnienia, pomlaskiwania i zawołania muzyków. O archetypicznych czy też antycznych odwołaniach świadczą także tytuły utworów, jak „112 Ifigenia” oraz zestawienie fletów z tam-tamami w „Veiled Words” i harfą w „Streamforms III” (gościnnie Zofia Dowgiałło), a więc instrumentami o pokrewnej kulturowej proweniencji. Rytualistyczną aurę muzyki Dominik Karski przełamuje jednak zawsze wyrazistymi, abstrakcyjnymi gestami, jak w kompozycji „Streamforms” na amplifikowany flet basowy solo, które pozwalają słuchaczowi bez większego problemu odnaleźć punkty słuchowego oparcia w tej, bądź co bądź, wymagającej muzyce.

Zaawansowanych technicznie i wyrafinowanych brzmieniowo kompozycji Dominika Karskiego słucha się z prawdziwą przyjemnością. Niechronologiczne zestawienie utworów na płycie ma na celu zbudowanie odpowiedniej dramaturgii. I rzeczywiście muzyki słucha się jako jednego, rozwijającego się epickiego poematu fletowego. Słuchacz ma poczucie absolutnej zasadności użytych środków, które są podporządkowane intrygującym i poetyckim wizjom muzycznym. Duża w tym zasługa Ewy Liebchen i Rafała Jędrzejewskiego z duetu Flute o’clock, w których muzyka Dominika Karskiego znalazła oddanych wykonawców i błyskotliwych interpretatorów. Są precyzyjni, uważni i maksymalnie zaangażowani. Ze swych instrumentów wydobywają całe spektrum brzmień i nastrojów. Dla muzykalnych wirtuozów takich jak oni kompozycje Karskiego muszą być wdzięcznym materiałem, dającym pole do popisu technicznego i artystycznego. Słychać, że fleciści dobrze się w tej estetyce czują.

Wracając do pytania, co wyróżnia twórczość Dominika Karskiego na tle muzyki polskiej i wschodnioeuropejskiej? Odpowiedź jest prosta: technika i wyobraźnia. Złożoność zamiast redukcji, subtelność zamiast prostoty, oczywistość operowania nowoczesnymi środkami instrumentalnymi bez pretensji do bycia kompozytorem awangardowym lub mainstreamowym. W muzyce Karskiego słychać echa najlepszych zdobyczy muzyki światowej ostatnich dekad. Nie przypadkiem kompozytor jest znany i ceniony poza granicami naszego kraju. W Polsce wręcz przeciwnie. Mam nadzieję, że płyta nieco zmieni te proporcje.

źródło: dwutygodnik.com

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s