SOUNDSCAPE

 

Świat zanurzony jest w dźwięku, rozbrzmiewa jak wielka kompozycja muzyczna o wielu planach, bez centralnego punktu odniesienia dla słuchacza. Brzmienie współczesności odmieniła rewolucja technologiczna. Telefony komórkowe, pagery, komputery, komunikacja miejska, klaksony, ruchome drzwi i szybkie windy, domofony i bankomaty, elektroniczne tablice informacyjne, alarmy samochodowe dopisały swoje partie do tej kompozycji. Wystarczy czasem zamknąć oczy i spróbować zidentyfikować dźwięki wokół nas, nazwać każdy z osobna. Można doliczyć się nawet kilkudziesięciu sygnałów o różnym źródle i charakterystyce. Dźwięki elektroniczne – dyskretne, zróżnicowane, miłe dla ucha, a czasem agresywne, mieszają się z dźwiękami „analogowymi” i naturalnymi (szum drzew, kroki pieszych, ptaki i psy, dzwony kościelne). Wszystko razem tworzy dynamiczną, zmienną w zależności od pory, miejsca, jednak nigdy nie ustającą muzykę. Przywykliśmy do niej i czasem już nie zwracamy na nią uwagi. Niemniej ona istnieje i ciągle się rozwija.

Muzyka miasta to nie jest artystyczny koncept futurystów, lecz całkiem realne zjawisko społeczne, które ma ogromy wpływ na jakość życia ludzi. R. Murray Schafer we wczesnych latach 70. XX wieku nakreślił charakterystykę „muzyki środowiska”, a także wskazał zagrożenia wynikające z nieświadomości lub lekceważenia akustycznych skażeń, których przybywa wraz z rozwojem cywilizacji. Schafer: „Dzisiejszemu zanieczyszczeniu hałasem przeciwstawiamy się, zmniejszając go, co jest jednak podejściem negatywnym; przeciwnie, musimy szukać sposobu uczynienia z akustyki terenu p o z y t y w n e g o programu badań. Które dźwieki chcemy zachować, rozwinąć, pomnożyć? Gdy będziemy to wiedzieli, wówczas wyodrębnią się dźwięki nużące i szkodliwe i uświadomimy sobie, dlaczego musimy je wyeliminować. Tylko pełne poznanie środowiska akustycznego umożliwi nam poprawienie dźwiękowego brzmienia świata. Już w szkole trzeba kształcić czystość słyszenia, aby móc z czasem zlikwidować audiometrię w fabrykach, a słuchową fuszerkę zastąpić wyostrzonym słyszeniem.”1

Schafer postulował rozpoczęcie specjalistycznych badań akustycznych, które scalaliłyby wiedzę naukową, architektoniczno-urbanistyczną z artystyczną wyobraźnią. Na całym świecie spotkać można absurdalne łamanie prawa do akustycznej odrębności danej przestrzeni: osiedla mieszkaniowe w pobliżu lotnisk, kościoły sąsiadujące z drogami szybkiego ruchu, parki miejskie huczące muzyką z głośników. Miejsca, których domeną powina być cisza rozumiana jako naturalny pejzaż dźwiekowy, zanieczyszczane są hałasem, który czasem trudno wyeliminować. Stawia się więc ekrany akustyczne, odgradzające dzielnice willowe od wielojezdniowych ulic. Choć skutecznie filtrują szum samochodów, nie dodają urody miastu, które po prostu zostało źle zaprojektowane. Akustyczne wady ma też wiele spośród nowo powstających budynków. W centrach handlowych bez przerwy gra muzyka, która – zdaniem teoretyka i krytyka architektury Grzegorza Piątka – jest sposobem na zatuszowanie akustycznego defektu budynku. Przechadzanie się w ciszy po ogromnych powierzchniach handlowych byłoby dla nas nie do zniesienia!

Trudno jest naprawić świat i uporządkować kompozycję nowoczesnej cywilizacji wielkomiejskiej. Spacer ulicami któregokolwiek z polskich (i nie tylko polskich) miast nie przekona nas, że zostały one zaprojektowane pod kątem brzmieniowości. Akustyczny dizajn wdrażany jest natomiast przy produkcji wiele dóbr konsumpcyjnych, które mają nas kusić swoim brzmieniem i w ten sposób pozytywnie działać na podświadomość. Wielkie koncerny mają swoich specjalistów od dźwięku, którzy oceniają i doskonalą brzmienie produkowanych przedmiotów. Dotyczy to nie tylko gier komputerowych i urządzeń elektronicznych, wydających dyskretne dźwięki przy nacisnięciu kawisza (jakość laptopa to także przyjemność użytkowania jego klawiatury, która „gra” w zetknieciu z palcem). W ten sam sposób projektuje się jedzenie, np. chipsy, krakersy czy chrupki. Firma Nestlé używa specjalnego przyrządu badającego dźwięki rozgniatanych płatków śniadaniowych. Okazuje się bowiem, że współczynnik chrupania rzędu 7000-12000 Hz wzmaga wrażenie świeżości i kruchości. Aby hasło reklamowe: „teraz jeszcze bardziej kruche!” stało się wiarygodne, na opakowaniu w rubryce „skład produktu” musi niestety pojawić się nowa, tajemnicza substancja… Choć współczesna technologia pozwoliłaby na wyprodukowanie idealnie cichego samochodu, małe jest prawdopodobieństwo, że tak się stanie. Na wybór odpowiedniego pojazdu wpływ ma nie tylko pojemność silnika, ale także jego brzmienie. Mężczyźni zawsze będą tęsknili za sportowymi autami, których atrybutem jest nie tylko kształt nadwodzia, ale i odpowiedni warkot silnika. Branża motoryzacyjna nigdy nie zdecyduje się na wyprodukowanie „głuchego” motocykla.
Wszystko to składa się na rzeczywistość, w której żyje współczesny człowiek. Ponieważ od dźwięków nie można się po prostu odciąć (uszy nie mają, tak jak oczy, powiek, nie można ich też skierować w jedną wybraną stronę), jesteśmy bezbronni wobec wszelkich zagrożeń hałasem i idealnie podatni na manipulację. Stąd tak ważna jest świadomość, czym jest pejzaż akustyczny i w jaki sposób można i trzeba o niego dbać. A także, jakie są podstawowe potrzeby człowieka.

Jedna z nich to cisza. Schafer: „Tak jak człowiek potrzebuje czasu na sen, aby odświeżyć swą energię życiową, tak też potrzebuje okresów ciszy dla odzyskania duchowego i umysłowego spokoju. Niegdyś spokój był jednym z pierwszych artykułów niepisanego kodeksu ludzkich praw.”2 Rozmaite badania, przeprowadzane systematycznie od kilkudziesieciu lat wykazują, że mieszkańcy miast nie lubią wszechobecnego muzaka, bez względu na to, czy jest nim sfabrykowany naprędce pop, czy Chopin. Jakiś czas temu wrocławianie zaprotestowali przeciwko serwowaniu im muzyki klasycznej w środkach komunikacji miejskiej w ramach akcji „Tramwajem do Filharmonii”. Są oczywiście ludzie głusi na muzykę i tacy, którzy za nią nie przepadają. Ale reakcja wrocławian nie odbiegała prawdopodobnie od zachowania mieszkańców innych części świata wobec podobnej dźwiękowej „przemocy”. Przyczyny nietolerancji na muzykę w przestrzeni publicznej są dużo bardziej złożone.

W zeszłym roku w warszawskiej Zachęcie odbył się cykl dyskusji „Krew na liściach. Muzyka jako teoria społeczna” (kurator: Michał Libera). Jedna z nich, poświęcona muzakowi, za punkt wyjścia przyjęła następującą obserwację: „tzw. , odtwarzana w przestrzeni publicznej bez czyjejkolwiek zgody, a czasem także bez żadnego specjalnego celu, okazuje się nawet bardziej irytująca niż hałasy korka ulicznego czy budowy nowej stacji metra za oknem. Co takiego jest w przestrzeni publicznej, co sprawia, że muzyka staje się bardziej hałasem niż… hałas? I czy nie oznacza to, że przestrzeń publiczna jest tym polem naszego słuchania, które wywraca do góry nogami wszelkie sposoby rozumienia dźwięku i muzyki? Wszak nie są one już własnością muzyków i nie znajdują się tam po to, by ich słuchać – tutaj należą bardziej do urbanistów, architektów, kierowców autobusów i specjalistów od marketingu.”3

W 1969 roku Zgromadzenie Ogólne Międzynarodowej Rady Muzycznej UNESCO przyjęło następującą rezolucję: „Potępiamy jednogłośnie karygodne gwałcenie wolności osobistej i prawa człowieka do ciszy przez nadmierne stosowanie nagrań lub nadawanie muzyki w miejscach publicznych i prywatnych. Zwracamy się do Komitetu Wykonawczego Międzynarodowej Rady Muzycznej o zapoczątkowanie wszechstronnych badań – medycznych, naukowych i prawnych – z uwzględnieniem aspektów artystycznych oraz wychowawczych, w celu przedstawienia UNESCO i właściwym władzom wszystkich krajów środków zmierzających do położenia kresu tym nadużyciom.”4

Od czasu powstania tej rezolucji niewiele zmieniło się w świadomości mieszkańców miast, a teksty Murraya Schafera nadaj pozostają aktualne („Mój punkt widzenia (…) wyraża się w traktowaniu światowego pejzażu dźwiękowego jako poteżnej makrokosmicznej kompozycji wymagającej słuchania równie uważnego, jak symfonie Mozarta”). Powstało natomiast wiele projektów artystycznych, które próbują obudzić zainteresowanie akustycznym pejzażem. Christina Kubisch organizuje spacery po mieście ze specjalnymi, bardzo czułymi słuchawkami, które reagują na każde, nawet słabe, pole magnetyczne. Opracowane trasy wiodą przez świat dźwięków, których „nieuzbrojone” ucho nie słuszy: telefony, bankomaty, rozdzielnie, elektroniczne systemy zabezpieczeń i wszelkie inne źródła pola magnetycznego grają swą własną muzykę. Peter Ablinger komponuje utwory-charakterystyki poszczególnych pomieszczeń (cykl Orte): dokonuje precyzyjnego pomiaru formantów, które odnoszą się do danej przestrzeni, układa z nich mikrotonowe skale, a następnie – w oparciu o uzyskany materiał dźwiękowy – pisze muzykę przeznaczoną do tej konkretnej sali. Albo rozwiesza białe prześcieradła, tworzy z nich labirynt, do którego wchodzi się ze słuchawkami na uszach (cykl Weiss/Weisslich). Słuchawki wyolbrzymiają każdy dźwięk: kroki na żwirze, brzęczenie silnika małego samolotu, szelest liści. Trzepoczące na wietrze prześcieradła działają jak akustyczne filtry i zarazem ekrany. Innym spektakularnym przedsięwzięciem austriackiego artysty jest Arboretum (Weiss/Weisslich 26) – 1. akt Opery krajobrazu (Lanschaftsoper, 2009). Na pagórkowatych terenach Ulrichsergu kompozytor zaprojektował szkółkę drzew różnego gatunku, według kryteriów muzycznych (każde drzewo szumi inną barwą i z inną intensywnością), kolorystycznych i przestrzennych. Naturalną instalację można będzie podziwiać za ok. 30 lat: przechadzając się po gaju i nasłuchując muzyki drzew lub obserwując z odległego punktu jego kompozycję przestrzenną.

Artyści uwrażliwiają nas na brzmienie przestrzeni, brzmienie miasta, akustyczny pejzaż wokół nas. Wyostrzają nasze słyszenie i w ten sposób zwracają uwagę na skomplikowaną problematykę dźwiękowego środkowiska, w którym żyjemy, choć nie zawsze świadomie.

1) R. Murray Schafer, Muzyka środowiska, przeł. Danuta Gwizdalanka, [w:] Kultura dźwięku. Teksty o muzyce nowoczesnej, zebr. Christoph Cox i Daniel Warner, tłum. zbiorowe, słowo/obraz terytoria, Gdańsk 2010, s. 53.
2) Tamże, s. 60.
3) http://krewnalisciach.blogspot.com. Na stronie tej można też wysłuchać wszystkich dyskusji w całości w formacie mp3.
4) R. Murray Schafer, op. cit., s. 61.

źródło: „Odra” 2/2011

Reklamy

One comment

  1. Pingback: Felietony | Monika Pasiecznik

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s