Kwartesencja

kwart

Festiwal premier

Warszawski Royal String Quartet nie kojarzy się z muzyką współczesną. Także organizowany przez artystów festiwal „Kwartesencja” nie był dotąd adresowany do koneserów muzycznej awangardy. Zeszłoroczna dziesiąta edycja festiwalu okazała się jednak nieco inna. Oprócz koncertu z muzyką kameralną Johannesa Brahmsa i Richarda Straussa, w programie trzydniowej imprezy znalazł się wieczór prawykonań z utworami Andrzeja Kwiecińskiego i Wojtka Blecharza oraz koncert z polskimi premierami dwóch utworów Juliusa Eastmana oraz Kwartetem smyczkowym Philipa Glassa.

Rozpoczynający festiwal 14 listopada w Studiu im. Witolda Lutosławskiego koncert zawierał arcydzieła muzyki klasycznej: Kwartet smyczkowy a-moll op. 51 nr 2 Brahmsa oraz Metamorfozy Straussa w opracowaniu na septet R. Leopolda. Utworów słuchaliśmy w doskonałym wykonaniu RSQ (Izabela Szałaj-Zimak – pierwsze skrzypce, Elwira Przybyłowska – drugie skrzypce, Marek Czech – altówka i Michał Pepol – wiolonczela) oraz gości: Katarzyny Budnik-Gałązki – skrzypce, Marcina Zdunika – wiolonczela i Tomasza Januchty – kontrabas. Na Brahmsa niestety spóźniłam się (transmisja na żywo nie pozwalała wejść na salę w trakcie utworu), usłyszałam więc tylko utwór Straussa. Jego interpretacja zaskakiwała pewną niewątpliwie zamierzoną powściągliwością emocjonalną, nastawiona była też na najmniejszy detal, z którego muzycy rozwijali frapującą, pełną intrygujących momentów narrację.

Metamorfozy zespół grał w sierpniu na festiwalu BBC Proms, którego RSQ jest stałym gościem. Działający od 1998 roku kwartet to wykonawcy pierwszej klasy. Przełomem w karierze muzyków było – jak czytamy na stronie internetowej RSQ – zaproszenie do prestiżowego programu BBC New Generation Artists (2004-2006), promującego najbardziej utalentowanych młodych wykonawców z całego świata. Od tej pory RSQ regularnie koncertuje w Wielkiej Brytanii i nie tylko tam, nagrywa płyty dla wytwórni Hyperion, w tym z muzyką polską – Szymanowskiego i Góreckiego, którymi zachwycają się krytycy najbardziej prestiżowych magazynów muzycznych na świecie. Mimo wypełnionego koncertami kalendarza, muzycy znajdują czas, by organizować w Warszawie swój festiwal „Kwartesencja”. Dotąd koncentrowali się na muzyce klasycznej, ale wychodzili z nią do takich „nieklasycznych” miejsc, jak Fabryka Trzciny czy Centrum Sztuki Współczesnej Zamek Ujazdowski. Wprowadzali też do programu elementy bardziej popularne (koncert Kayah). Dotąd jednak nie współpracowali tak blisko z kompozytorami, jak w zeszłym roku.

Drugiego dnia „Kwartesencji”, w tym samym Studiu im. Lutosławskiego, odbył się koncert prawykonań. Wieczór rozpoczął utwór Andrzeja Kwiecińskiego „Luci nella notce V”, będący opracowaniem jego kompozycji przeznaczonej na cztery kwartety smyczkowe. W nowej wersji muzycy RSQ nagrali wcześniej partie pozostałych, nieobecnych kwartetów, które na koncercie zostały odtworzone z taśmy. Na koncercie w Warszawie nie było więc wędrówki dźwięków w przestrzeni, udało się jednak uzyskać efekt złudzenia akustycznego: eterycznym, rozbrzmiewającym na granicy ciszy dźwiękom RSQ towarzyszyły dźwięki fantomowe nieobecnych kwartetów. Szmery, delikatne flażolety oraz ledwie słyszalne „burdony” – zarówno te grane na żywo, jak i odtwarzane z głośników – tworzyły razem coś w rodzaju mglistego wspomnienia muzyki mistrza renesansu Gesualda da Venosy, którego temat Kwieciński opracował.

Muzyka dawna pobrzmiewała również w kompozycji „Contregambilles”, napisanej już na zamówienie RSQ, tu jednak została o wiele bardziej zakamuflowana. Pełen humoru i choreografii dźwiękowej utwór operował szeregiem powtarzalnych elementów – stłumionych, drobnych gestów dźwiękowych, uporządkowanych za każdym razem w nieco inny sposób, poddanych wyrazistej i sugestywnej rytmizacja. Swoista taneczność „Contregambilles” swe źródło miała w opracowanych przez Kwiecińskiego utworach Jeana Philippe’a Rameau, których kompozytor nie cytował, a jedynie poddał destylacji ich strukturę rytmiczną.

Utwór Wojtak Blecharza „Liminal Studies”, drugie zamówienie RSQ, to z kolei muzyka inscenizowana, wędrówka w głąb świadomości wypełnionej rozmaitymi dźwiękami: ledwie słyszalnymi odgłosami, obsesyjnymi motywami, które niczym earwarms zagnieżdżają się w uchu. Dramaturgia trwającej ponad pół godziny multimedialnej kompozycji składa się z trzech części rozgrywających się w trzech różnych przestrzeniach, w tym poza estradą, na schodach audytorium. Utwór rozpoczął się przy stole, przy którym zasiadła trójka wykonawców. Elementy teatralizacji muzyki oraz rekwizyty, takie jak wstążki, nożyczki, zapisywanie kartek papieru, razem z dźwiękami akustycznymi i elektronicznymi współtworzyły opowieść o balansowaniu na granicy. Delikatne chroboty, mniej lub bardziej natarczywe szmery, cały szereg „negatywnych” dźwięków okazał się bardzo miły uchu. „Liminal Studies” kończyły się grą wszystkich muzyków na dwóch wiolonczelach leżących płasko na „katafalku” – Blecharz całkowicie rozmontował gatunek kwartetu smyczkowego, z którego pozostała tylko czwórka wykonawców.

Wirtuozi muzyki klasycznej, a niewątpliwie są nimi członkowie RSQ, wyszli ze swych tradycyjnych ról i chyba mieli z tego frajdę. Niewątpliwie włożyli w wykonanie nowych kompozycji Kwiecińskiego i Blecharza całą swą pasję i maestrię wykonawczą.

Ostatnim akcentem „Kwartesencji” był koncert muzyki minimalistycznej. Rozpoczęli go gospodarze, wykonując Kwartet smyczkowy nr 3 „Mishima” (1985) Philipa Glassa. Trudno było oprzeć się tej, bądź co bądź, mało wyrafinowanej muzyce w tak doskonałym wykonaniu, które cechowała precyzja, szlachetność dźwięku i spójność brzmienia. Reszta wieczoru należała do innego kompozytora-minimalisty – Juliusa Eastmana (1940-1990). Ten pochodzący ze USA twórca ucieleśnia artystę niedocenionego za życia, który skończył całkowicie zapomniany na ulicy Nowego Jorku. Dopiero dziś odkrywa się jego muzykę, w czym udział ma wytwórnia płytowa Bôłt – inicjator koncertu oraz wydawca płyty z muzyką Juliusa Eastmana i Tomasza Sikorskiego. Istotnym kontekstem dla muzyki amerykańskiego kompozytora okazuje się jego biografia czarnoskórego homoseksualisty, który w pewnym momencie swego życia zaangażował się w walkę o równe prawa mniejszości etnicznych i seksualnych, porzucił konserwatywne środowisko akademickie.

Na koncercie w Warszawie słuchaliśmy dwóch utworów Eastmana, których tytuły mówią same za siebie: Zły czarnuch (Evil Nigger, 1979) i Gejowska partyzantka (Gay Guerilla, 1980). Oba przeznaczone są na cztery fortepiany.

To, co charakteryzuje język dźwiękowy Juliusa Eastmana, to rozwibrowane, uzyskiwane przez nieustanną szybką repetycję i kształtowane ewolucyjnie brzmienie fortepianów, potężne niczym dzwon. W obu utworach opartych na podobnych środkach dał się odczuć patos i pełne zaangażowanie emocjonalne, a także rozedrganie (charakterystyczne repetycje) i swoista niemożliwość spoczynku, osiągnięcia równowagi. Nabrzmiewające harmonie posttonalne zmierzały przeważnie ku ekstazie i zapamiętaniu, które miały w sobie jednak jakiś wymiar tragiczny. Trudno odmówić tej muzyce sugestywności w przekazywaniu prawdy jednostkowego doświadczenia człowieka wykluczonego ze społeczeństwa.

Choć słuchacz łatwo zanurza się w transowej muzyce, dla wykonawców jest ona wyczerpująca fizycznie. Tym większe uznanie należy się pianistom, którzy nie oszczędzali się i dołożyli to tej gorącej muzyki własne pełne zaangażowanie emocjonalne. W wykonaniu koncertowym, a wcześniej nagraniu płyty wzięli udział Lutosławski Piano Duo (Emilia Sitarz i Bartłomiej Wąsik), Joanna Duda i Misha Kozłowski.

Zeszłoroczna „Kwartesencja” stała pod znakiem premier. Mimo przesunięcia akcentu z klasyki na współczesność, publiczność dopisała i zdawała się żywo zainteresowana nowymi pomysłami programowymi. Mam nadzieję, że nie były one jednorazowe.

źródło: „Odra” 1/2015

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s