JOHN CAGE | HOUSE FULL OF MUSIC

house_of_music



Cage i dwanaście strategii sztuki

Sto lat temu na świat przyszedł John Cage. Trudno o tym nie pamiętać, kiedy radiowa Dwójka transmituje 4’33’’, a na stole leży nowe wydawnictwo Biura Literackiego: John Cage, Przeludnienie i sztuka, przełożył Andrzej Sosnowski, Wrocław 2012. Od stycznia trwa w Lublinie Rok Cage’a, zorganizowany z rozmachem przez Jana Bernada, dyrektora Ośrodka Międzykulturowych Inicjatyw Twórczych „Rozdroża”. W Polsce odbywają się wydarzenia urodzinowe – happeningi, koncerty i warsztaty… Nie brakuje ich również na świecie.
O Cage’u trudno powiedzieć, kim był: kompozytorem? filozofem? artystą? Dla każdego zapewne kimś innym… Jego „spadkobiercami” mogą czuć się w równej mierze muzycy, jak pisarze czy artyści sztuk wizualnych. Ale i Cage nie wziął się znikąd, co ukazała wystawa A House full of Music, przygotowana przez Petera Krauta, Stefana Frickego, Thomasa Schäfera i Falfa Beila w galerii sztuki na Mathildenhöhe w Darmstadcie.
Poświęcona historii muzycznego konceptualizmu ekspozycja prezentuje obok siebie kilkaset prac artystów różnych generacji. Najstarsze pochodzą z drugiej dekady XX wieku, najnowsze – z 2012 roku. Wystawa nie jest jednak uporządkowana chronologicznie, lecz pod kątem strategii nowej sztuki i muzyki. Zostały one ujęte w dwanaście haseł, takich jak: zapisywanie, kolażowanie, milczenie, liczenie, rzucanie kośćmi, niszczenie, myślenie, czucie, wiara, meblowanie, powtarzanie i zabawa.
Tytuł A House full of Music nawiązywał do performansu Cage’a z 1982 roku, ale odnosił także do Nam June Paika i zorganizowanej przez niego w Wuppertaler Galerie Parnass w 1963 roku Exposition of Music, oraz Stockhausena i jego performansu Musik für ein Haus z 1968 roku. Każde z tych zdarzeń artystycznych było próbą przełamania konwencjonalnej sytuacji obcowania z muzyką poprzez jej uważne słuchanie.
Istotą sztuki dźwięku jest zbudowanie innej relacji zmysłowo-intelektualnej z odbiorcą. Dźwięk może być nie tylko słuchany, ale też słuchany w różny sposób, ponadto oglądany, dotykany, odczuwany, kontemplowany, eksponowany na wystawie. Autonomicznego znaczenia nabiera instrument wytwarzania, utrwalania i przenoszenia dźwięku – tworzywem plastycznym staje się płyta winylowa, gramofon, notacja muzyczna. Bogata historia sztuki dźwięku potwierdza, jak wielki potencjał ekspresyjny ona w sobie zawiera. Dźwięki, muzyka, instrument, płyta, papier nutowy i system notacji, akustyka i słuchanie, nagranie i wykonanie, a nawet pauza mogą stać się inspiracją dla artysty.
Wystawa A House full of Music to swego rodzaju archeologia konceptualnego myślenia o dźwięku i rozmaitych jego aspektach. W centrum znajduje się Cage, ukazany jednak nie jako ojciec wszystkich strategii, lecz raczej wpisany w kontekst działań innych artystów, czerpiący od nich inspiracje. Ważnymi postaciami byli dla niego zwłaszcza Eric Satie i Marcel Duchamp – Cage był nimi wręcz zafascynowany („One way to write music: study Duchamp”). Że rewolucyjne pomysły artystyczne Cage’a nie powstały w próżni i znajdowały oddźwięk u innych twórców, widać choćby pod hasłem „milczenie”. Obok filmu Nam June Paika A Tribute to John Cage (1973/76), dokumentującego wykonanie przez Cage’a utworu 4’33’’, znalazły się „milczące” prace Josepha Beuysa (charakterystyczne filce tłumiące dźwięki), białe płótno Roberta Rauschenberga, a także złożona z samych pauz partytura In Futurum (1919) Erwina Schulhoffa oraz zdjęcie tancerki Valeski Gert, która w pierwszej i drugiej dekadzie XX wieku tańczyła… pauzy! Nawet Arnold Schönberg mawiał ponoć, że „pauzy nigdy nie brzmią źle!”
W gruncie rzeczy John Cage tonie w obfitości prac innych twórców, którzy rozwijali różnorodne strategie artystyczne. „Milczeniu” przeciwstawia się na wystawie „niszczenie” jako jedna z ulubionych praktyk XX-wiecznych artystów. Zapoczątkowana przez dadaistów w latach dwudziestych, podjęta została następnie przez ruch Fluxus w latach sześćdziesiątych i eksplodowała wielką pasją twórczej destrukcji. Na wystawie nie mogło zabraknąć słynnych akcji w rodzaju rozbijania skrzypiec przez Georga Maciunasa (One for Violine Solo), a także – podpalenia i roztrzaskania gitary elektrycznej przez Jimiego Hendrixa (Wild Thing – Live at Monterey, 1967). Ruch Punk był natomiast reprezentowany przez wielce wymowny wideoklip grupy Einstürzende Neubauten – Autobahn z 1983 roku.
Nieco subtelniejszego – symbolicznego – zniszczenia dokonał Idris Kahn w pracy Struggling to hear… after LvB Sonatas (2002), nakładając na siebie nuty wszystkich sonat fortepianowych Beethovena. Podobnie postąpił Harald Muenz w BeethoEnBlock (2000), z tym że efekt nałożenia przedstawił w formie do słuchania, a nie do oglądania. Wrażenie robił też przestrzelony papier nutowy Dicka Higginsa, który w 1968 roku zatrudnił policjanta, by rozstrzelał z broni maszynowej 150 kartek z pięcioliniami… Następnie Higgins pochlapał dziurawe kartki farbą i wystawił jako Sympfony 607- The Divers. Artyści chętnie też niszczą płyty – dla Zniszczonej muzyki (1967) czeskiego fluxusowca Milana Kniřaka, który wszelako sklejał pocięte winyle w nowe całości, kontrapunktem było wideo Otomo Yoshihide Multiple Otomo: Burner (2007), przedstawiające przetapianie winyli.
Wdzięcznie, choć bynajmniej nie bezrefleksyjnie przedstawiała się ta część wystawy, która była poświęcona „zabawie”. Obecność Cage’a zaznaczona została przez film dokumentujący telewizyjne wykonanie happeningu Water Walk (1959). Tuż obok mamy pracę Mauricia Kagela Acustica für experimentelle Klangerzeuger & Lautsprecher (1968/70), która ma postać serii zdjęć przedstawiających „pobudzanie” czarnej płyty kolejno widelcem, grzebieniem, ostem, stalówką i nożyczkami (notabene to z widelcem stanowiło logo całej wystawy). W tym dziale mamy też telewizyjne shaw Franka Zappy Concert for two bicycles (1963), w którym zanoszący się od śmiechu „wykonawcy” piłują smyczkiem po szprychach, dmuchają w ramę niczym w instrument dęty itp. Najpiękniejszym jednak, najbardziej poetyckim, wręcz zjawiskowym dziełem była jedna z wielu Music Machines (1972-88) Joe Jonesa, amerykańskiego artysty Fluxusu, studenta Johna Cage’a – grająca instalacja z podwieszonych gitar i cytr, które po naciśnięciu jednego (lub wielu) z czterech przycisków pobudzane są elektrycznie przez maleńkie piórka, druciki i plektrony, tworząc anielską, eteryczną muzykę!
Połączenie humoru i krytycyzmu doszło do głosu w pracy Jorge Macchiego 12 short Songs (2009), która wykorzystuje mechanizm pozytywkowy. Artysta wyperforował taśmę w formie napisów, takich jak: „Neo-Nazi violence on the increase” albo: „Financial Crisis affects food crisis” lub „World Bank predicts devastating global poverty”… Przepuszczane przez pozytywkę hasła grają słodką i niewinną muzykę. Upiorny humor towarzyszyło też pracy Johannesa Kreidlera Charts Music, która traktuje jako linie melodyczne wykresy wzrostu i spadku notowań największych światowych firm (np. ukazujące upadek Lehman Brothers, General Motors) i zderza je z takimi tendencji, jak wzrost długu publicznego, coraz lepsza koniunktura przemysłu pornograficznego oraz zyski niemieckich producentów i dystrybutorów broni do Iraku. Kreidler zaaranżował owe „melodie” przy pomocy najprostszych programów syntezatorowych, nadając im charakter słodko-kiczowatych podkładów popowych.
Pod hasłem „liczenie” znalazły się niektóre spektakularne szkice prekompozycyjne Schönberga, Xenakisa i Buleza. „Rzucanie kośćmi” reprezentowały dzieła Schwittersa, Kagela, Cage’a, Browna i ni. W dziale „wiara”, obok gestów modlitewnych Inori Stockhausena, pojawił się teledysk Faithless God is a Dj, w którym czarnoskóry muzyk otwiera ramiona do wielotysięcznego tłumu ze słowami „This is my church”. Nie sposób wymienić wszystkich prac z wystawy na Mathildenhöhe w Darmstadcie. Lepiej byłoby je zobaczyć, niestety wystawa została już zamknięta (trwała od 13 maja do 9 września).
Niemieckim kuratorom udało się zgromadzić w jednym miejscu i sensownie uporządkować prace, które często powstają na obrzeżach sztuki i muzyki, cechują się efemerycznością, a ich „głos” – pojedynczo – jest ledwie słyszalny. W Darmstadcie przemówiły w swej obfitości i różnorodności z wielką siłą. A wszystko to w roku Cage’a, którego dorobek zaistniał przy okazji wystawy w kontekście innych twórców i jako konsekwencja rozwoju rozmaitych strategii artystycznych XX wieku.
źródło: „Odra” 10/2012
Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s