KAIJA SAARIAHO

Spacerem przez ogród

Etos postępu charakterystyczny dla cywilizacji i kultury Zachodu realizuje się ostatnio przez wzajemne zbliżenie sztuki i nauki. Fińska kompozytorka Kaija Saariaho jest nieodrodnym dzieckiem swych czasów. Jej twórczość to prawdziwy ogród sztuk i nauk: lilia wodna, drzeworyt Gaugina, średniowieczna poezja miłosna Jaufré Roudela, struktura kryształu, nieuchwytne piękno zorzy polarnej mieszają się w nim z zaawansowanymi technologiami komputerowej analizy i syntezy dźwięku oraz najnowszymi odkryciami w dziedzinie psychoakustyki. To, co inspiruje Saariaho, wskazuje też na twórczą dialektykę, stawia problem proporcji między wyobraźnią, emocją i intelektem. Kompozytorka zdaje się być tego świadoma: „W dziedzinie muzyki jest tyle ludzi, którzy doceniają bardzo złożone partytury, ale wszystko zależy od tego, czy partytura nas dotyka i na jakim poziomie.”

Ogrody francuskie

Urodziła się w 1952 roku w Helsinkach w rodzinie o tradycjach plastycznych. Sama również studiowała malarstwo w rodzinnym mieście, ale ostatecznie wybrała muzykę. Rozdarcie między sztuką wizualną i dźwiękową pojawiło się w momencie, gdy jako dziewczynka usiłowała zanotować energiczną i żółtą muzykę. Silne inspiracje plastyczne ukierunkują jej przyszłe poszukiwania w dziedzinie muzyki w stronę barwy oraz wszelkich prób nadania jej formotwórczego i integrującego znaczenia w kompozycji. Skoro barwa w muzyce, to tradycja francuska: Debussy, także Dutilleux, aż po spektralistów: Griseya i Muraila. Nim jednak Saariaho na dobre opowie się po stronie tradycji francuskiej, czeka ją ciężka szkoła surowego niemieckiego serializmu.
Kaija Saariaho tłumaczy swe kulturowe rozdarcie: „Finlandia – jej religia i kultura – bliżej związana jest z Niemcami za sprawą tradycji protestanckiej”. Paavo Heininen, profesor kompozycji w Akademii Muzycznej im. Sibeliusa w Helsinkach, u którego rozpoczęła swą przygodę z nową muzyką, jest postserialistą. Swym uczniom zaszczepia kontrapunkt serialny i muzykę atonalną. Z jego klasy wyszła trzecia fala fińskiego modernizmu: Jukka Tiensuu, Magnus Lindberg, Essa-Pekka Salonen; wraz z Saariaho tworzyli w latach 70. awangardową grupę Korvat Auki! (Otwórzcie Uszy!), wkrótce też mieli rozpocząć międzynarodową karierę.
Po studiach w Helsinkach, Kaija Saariaho nadal rozwijała technikę serialną we Freiburgu pod kierunkiem Briana Ferneyhougha i Klausa Hubera (1980-82). Jednocześnie następuje istotne w skutkach spotkanie z muzyką francuską – na wakacyjnych kursach w Darmstadcie w 1980 roku Kaija Saariaho poznaje Gérarda Griseya i Tristana Muraila. Wrażenie, jakie ich zmysłowa i wielobarwna muzyka na niej wówczas wywarła, podkopało fundamenty tego, co dotychczas uprawiała. A może po prostu pozwoliło odkryć siebie. Bo przecież swoista dla serializmu złożoność struktur i żelazna logika twórczych decyzji pozostały w jej muzyce. Odniosła je tylko przede wszystkim do barwy, z której uczyniła wielowymiarowy i wieloznaczny aspekt swych kompozycji.
Na dobre zainteresowania badaniami spektrum dźwięku rozwijać zaczęła jednak dopiero wraz z przyjazdem do Paryża, gdzie w 1982 roku rozpoczęła kurs informatyki muzycznej w słynnym IRCAM-ie (Institut de Recherche et de Coordination Acoustique/Musique) przy placu Strawińskiego w sąsiedztwie Centre Pompidou. Kiedy tu przyjechała, była anonimową dziewczyną z dalekiej północy, zafascynowaną francuską kulturą – także malarstwem i literaturą. Jej muzyką nikt się wówczas nie interesował. Dziś jest jedną z najbardziej znanych postaci tego środowiska, kompozytorką cenioną również poza wąskim gronem znawców muzyki współczesnej. Międzynarodowy sukces opery L’Amour de loin (2001) przypieczętował jej wysoką pozycję w świecie muzycznym ponad historycznymi podziałami.

Prywatne ogrody

Zaplecze techniczne IRCAM-u stwarza idealne warunki dla doświadczeń w dziedzinie spektralnej analizy dźwięku, badań nad psychoakustyką; współpraca z naukowcami umożliwia konstruowanie specjalistycznego oprogramowania do przestrzennej projekcji dźwięku i in. Kaija Saariaho przeszła ważną dla siebie inicjację w dziedzinie informatyki muzycznej, która niemal od razu zaowocowała szeregiem ciekawych kompozycji. Po intrygującej Verblendungen (1984) na orkiestrę i taśmę, rozpoczętej jeszcze w Helsinkach, a ukończonej w paryskim studio GRM, powstają takie utwory, jak m.in. Lichtbogen (1986) na dziewięciu muzyków i live electronics, Io (1987) na orkiestrę kameralną, taśmę i live electronics, Nymphéa. Jardin Secret III (1987) na kwartet smyczkowy i live electronics, a także Amers (1992) na wiolonczelę, zespół i elektronikę czy Lonh (1996) na sopran i elektronikę… Dziesięciolecie 1980-1990 to niezwykle płodny dla kompozytorki czas intensywnych poszukiwań środków koniecznych do wyrażenia całego bogactwa treści, na którą składają się nie tylko pomysły czysto muzyczne, ale także wyobrażenia natury wizualnej, inspiracje malarstwem, filmem, literaturą, naturą… Wiedza pogłębiana w IRCAM-ie, skonfrontowana z tymi wszystkimi fascynacjami (Kandinsky, Klee, Tarkowsky, St. John Perse…) pozwoliła jej już w latach 80. sformułować własną estetykę. Jej wyróżniające elementy to koncepcja formy, integralna rola barwy i jej związek z harmonią (spektralizm), a także oryginalna kategoria osi dźwięk/szum. (czytaj tekst Saariaho obok) Dostrzec w niej możemy skłonność kompozytorki do teoretyzowania, przede wszystkim jednak uderza świadomość mechanizmów muzyki (Zachodu) oraz zaufanie do uniwersalnych praw takich jak kontrast czy dialektyka napięć, które, zreinterpretowane, funkcjonują w muzyce Saariaho, choćby pod przykrywką nowego lub w innym kontekście estetycznym (np. tradycyjny podział na konsonans i dysonans zastąpiony zostaje opozycją dźwięk/szum).
Elektroniczna twórczość Kaiji Saariaho obejmuje utwory z gatunku musique concréte (Stilleben, Jardin Secret II), elektronische Musik (Jardin Secret I), live electronics (Jardin Secret III)… W tym przypadkowym nieco zestawie kompozycji wyróżnia się tryptyk „sekretnych ogrodów”, z których każdy reprezentuje inne podejście do materii elektroniki. Wątek ogrodu jest u Saariaho znamienny – artystka skomponowała jeszcze Six Japanese Gardens (1995) na perkusję i elektronikę, które umieściła na płycie zatytułowanej Private Gardens (ONDINE, 1998). Impresjonistyczna idea ogrodu odnosi się jednak nie tyle do jakichś treści pozamuzycznych czy specyficznej atmosfery muzyki Kaiji Saariaho, lecz właśnie do tajemniczości muzyki elektronicznej, a także do środowiska studia, w którym zwykła spędzać większość swojego czasu.
Komputer niemal natychmiast staje się nieodłącznym narzędziem pracy twórczej Kaiji Saariaho: wykorzystuje go zarówno do edycji nut, selekcji materiału do komponowania oraz jako instrument live-electronics w praktyce koncertowej. Ale w dorobku fińskiej kompozytorki znajdziemy więcej motywów „naturanych”, jakby artystka starała się złagodzić sytuację pracy w „laboratorium”. Od początku chętnie wykorzystywała w swej muzyce dźwięki natury: wiatr, szum wody, śpiew ptaków; wiele tytułów odnosi się do zjawisk przyrodniczych: zorzy polarnej, lilii wodnej, kryształu. Te formy natury są dla Saariaho niedoścignionym wzorem piękna – w złożoności swej struktury i zarazem szlachetnej prostocie oddają najważniejsze idee jej muzyki. Kaija Saariaho tworzy formy skomplikowane na poziomie prekompozycji i wykorzystywanych narzędzi twórczych, a przy tym bezpretensjonalne, głęboko emocjonalne, o charakterze bardzo osobistych wypowiedzi.

Ogrody kobiece

Często mówi się nawet o kobiecym aspekcie tej muzyki. Upodobanie do żeńskiego głosu (sopranu), na który od dawna chętnie komponuje (Lonh, L’Amour de loin, Château de l’âme, La Passion de Simone), kompozytorka skomentowała następująco: „To jest mój własny głos, głos kobiety.” Studium głosu łączy się w jej twórczości z zamiarem przełamania klasycznej estetyki śpiewu, jednak nie drogą „niekonwencjonalnych” technik à la Berio, które kojarzą się jej z agresją i przemocą, lecz przy użyciu „słodkiego sposobu”. Delikatne brzmienie sopranu, poetyckie tytuły, szczególną zmysłowość muzyki, która ewokuje atmosferę intymności – te cechy łatwiej przypisać twórczości kobiety niż mężczyzny. Od pewnego czasu Saariaho zafascynowana jest średniowieczną poezją miłosną truwerów (L’Amour de loin, Lonh, Château de l’âme), chętnie sięga po elementy archaizacji, wykorzystuje dawne skale. Znajdujemy też utwory o charakterze egzotycznym bądź rytualnym, w których obok nawiązań do odległych kultur (NoaNoa, Six Japanese Gardens, Trios Rivières) pojawiają się quasi-zaklęcia: muzycy w trakcje gry wypowiadają magiczne formuły (NoaNoa, Nymphéa). Wszystko to składa się na wyobrażenie Saariaho jako artystki głęboko czującej, obdarzonej nadnaturalną wiedzą i pierwotną intuicją, rozumiejącej język natury, roztaczającą wokół siebie tajemnicę. Sama kompozytorka odcina się od jakiegokolwiek doszukiwania się w jej muzyce czegoś więcej niż formy. Mówiąc o rozmaitych aspektach swojej muzyki, śmiało posługuje się językiem technicznym, abstrakcyjnym, pozwalając by przemawiał przez nią raczej głos awangardowej kompozytorki o zracjonalizowanym spojrzeniu na sztukę niż pełen niejasnych przeczuć dyskurs mistyczki. A jednak jest w niej coś z Hildegardy, Elżbiety czy Hadewijch, jakieś pokrewieństwo ze spekulatywnym i poetyckim zarazem napięciem mistycyzmu nordyckiego… Unikająca gwałtownych uniesień, skupiona i refleksyjna, Kaija Saariaho komponuje muzykę, w której najbardziej chyba dotyka chłodne piękno, zdaniem wielu stosowne do klimatu północy. I pisze o tym tekst – ścisły, rzeczowy, czasem hermetyczny… Trochę może nawet mistyczny…

źródło: „Odra”

Advertisements

One comment

  1. Pingback: Eseje | Monika Pasiecznik

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s