Fortalicje 2018

fortapicje 1

Wspólnota tu i teraz

Powroty do przeszłości bywają ryzykowne. Czasem ambitny projekt po prostu wyczerpuje się i trzeba umieć go zakończyć. Świat się zmienia, a wraz z nim zmienia się sztuka. Innym razem zakończenie wymuszają niesprzyjające okoliczności zewnętrzne – ciągłość działania zostaje z jakiegoś powodu przerwana i trudno jest na nowo skleić rozerwane wątki.

Przed takim ryzykiem stanęli w tym roku organizatorzy festiwalu „Fortalicje” – Stowarzyszenie Teatr Performer, prowadzone przez artystów Pawła i Bożenę Dudzińskich. Festiwal odbył się w ostatni weekend października w Zamościu po ośmiu latach przerwy wymuszonej okolicznościami, w których na słynnym zamojskim teatrze zaciążył dług. Nie wchodząc w szczegóły (o których można przeczytać w internecie), w konsekwencji niejasnej sytuacji finansowej miasto odebrało teatrowi siedzibę, a artystom mieszkanie. Ostatecznie opuścili oni Zamość, z którym związani byli blisko trzy dekady.

Zamojski Teatr Performer to legenda kontrkultury. Założony w 1983 roku i prowadzony do dzisiaj (choć od paru lat w Lubiążu, gdzie w dzierżawionym przez stowarzyszenie dawnym skansenie działa wioska artystyczna) przez Pawła Dudzińskiego – rzeźbiarza, performera, aktora, malarza oraz jego żonę Bożenę Dudzińską – aktorkę i wokalistkę, jest on przykładem imponującej, wieloletniej, całkowicie pozainstytucjonalnej inicjatywy artystycznej. Z teatrem związane są także dzieci Dudzińskich: Anna (Sasha Jędrzejewska) – kompozytorka i pianistka, Sambor – aktor i muzyk, Seweryna – aktorka i performerka, Michał – aktor oraz Kajetan – muzyk. Oraz wnuki i przyjaciele. Niewiele jest takich rodzin, które wcielają w czyn przekonanie o absolutnej jedności życia i sztuki. I razem tworzą, zarażając przy tym innych swoją pasją. Powołany przez nich festiwal „Fortalicje” stał się znaną w Polsce sceną sztuki intuitywnej i eksperymentalnej, ale także ważnym kulturotwórczym miejscem w samym Zamościu, integrującym i aktywizującym lokalną społeczność. Teatr Performer przyciągał zwłaszcza młodych, którzy zainfekowani sztuką, sami obierali często drogę artystyczną.

Powrót „Fortalicji” do macierzy po ośmiu latach przerwy, dodajmy: na zaproszenie i przy wsparciu finansowym Zamościa, który nie tak dawno pozbył się Teatru Performer, był więc próbą wskrzeszenia projektu. Jak na ironię, w tych okolicznościach Teatr świętował 35-lecie swego istnienia. Liczna publiczność, przybyła do Bramy Kultury, dawnej siedziby Teatru Performer, udowodniła jednak, że było warto podjąć to ryzyko.

Tworzona przez rodzinę Dudzińskich sztuka estetycznie wywodzi się z lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych ubiegłego wieku, o czym świadczy pielęgnowana przez wszystkich jej członków intuitywność, improwizacja, performans, przesunięcie akcentu z dzieła na proces twórczy, interdyscyplinarność i przekraczanie granic, a także wspólnotowość. „Fortalicje” były swoistą apoteozą owych heroicznych dekad awangardy, zwieńczonych rewolucjami artystycznymi i obyczajowymi roku 1968 (warto pamiętać, że w tym roku mija również pięćdziesiąt lat od tej symbolicznej daty, co niestety umyka nam z racji innych rocznic, przede wszystkim stulecia odzyskania przez Polskę niepodległości). W zasadzie wszystkie występy artystów goszczących na tegorocznych „Fortalicjach” nawiązywały do zjawisk zaistniałych w tamtym czasie.

Ducha Jacksona Pollocka i Ivesa Kleina przywoływał występ Pawła Dudzińskiego, oblewającego farbami swe półnagie ciało i odciskającego artystyczne piętno na rozłożonym na podłodze wielkoformatowym płótnie, przy wtórze fortepianowej improwizacji Anny Jędrzejewskiej i Sambora Dudzińskiego (didgerodoo, saksofon) oraz Bożeny Dudzińskiej, recytującej swym potężnym altem, zmodyfikowanym przez vocoder, teksty związanego z Zamościem Bolesława Leśmiana. W tym duchu utrzymany był również performans Francuzki Annie Lam, zatytułowany „MaKINA VOICE – Butoh Body Painting” i wykonywany przez równie wymalowaną, ale tym razem zupełnie nagą artystkę przy wtórze ostrych, noisowych dźwięków elektronicznych i perkusyjnych dość nieokrzesanego Arthura Narcy. Japoński taniec butoh, stworzony w latach pięćdziesiątych XX wieku przez Tatsumiego Hijikatę, w którym – jak pisze tancerka i teoretyczka butoh Aleksandra Capiga-Łochowicz – „tancerz kieruje swą uwagę do swego wnętrza by eksplorować relacje między ciałem i umysłem” –  zaistniał na „Fortalicjach” jeszcze w dwóch innych odsłonach. W wykonaniu Polki, wspomnianej Aleksandry Capigi-Łochowicz przybrał powściągliwą, abstrakcyjną formę, zaś występ Szwajcarki Flavii Ghisalberti był bogaty w środki teatralne (kostium lalki) i oparty na inspirowanej „Faustem” Goethego narracji, w której dwie dusze zmagają się ze sobą w jednym ciele.

Występom muzycznym patronował natomiast Cecil Taylor, amerykański pianista, współtwórca free jazzu. Słychać go było w żywiołowej grze zespołu multiinstrumentalisty Janusza Smyka, do którego dołączyła się publiczność. Także projekty Anny Jędrzejewskiej – „Copy of Pianodrum”, wespół z perkusistą Wojciechem Kurkiem, oraz improwizacja z Dariuszem Błaszczakiem (elektronika) łączyły w sobie elementy free jazzu, awangardy i swobodnej improwizacji. Czymś z pogranicza muzyki i performansu był natomiast występ Seweryny Dudzińskiej (aka SEV KA), która nagrywała, zapętlała i przetwarzała elektronicznie wokalne frazy, potem zaś przy wtórze tak przygotowanego akompaniamentu tańczyła w świetle stroboskopu.

Odrębny był koncert Thomasa Bucknera, amerykańskiego barytona, współpracownika m.in. Roberta Ashleya, Alvina Luciera, Annei Lockwood i Phila Niblocka. Program jego koncertu na głos i elektronikę wypełniła muzyka amerykańskich kompozytorów: minimalistyczna, oparta na subtelnych zjawiskach akustycznych „Music for Baritone and Slow Pure Wave Oscilators” (1993) Luciera, oniryczny utwór „Tract” (1992) Ashleya, bardziej drapieżna i wirtuozowska, a ponadto skomponowana wspólnie z Bucknerem „Duende” (1997) Lockwood, wreszcie eksplorująca spektrum dźwięku, niczym „Stimmung” Stockhausena, kompozycja „As Yet Untitled” (1999) Niblocka (niestety niedokończona z powodu awarii prądu).

Ponadto odbyły się dwa seanse terapii dźwiękowej: Piotr Stefański zahipnotyzował publiczność przy pomocy m.in. gongów i mis tybetańskich, zaś Andrzej Turczynowicz dyskretnie improwizował na gitarze elektrycznej przy wtórze elektronicznego chill outu, przywodzącego na myśl audycje „Studio el-muzyki” Jerzego Kordowicza.

Na koniec festiwalu wszyscy artyści połączyli się we wspólnej improwizacji pod szyldem Zjednoczonych Sił Fortalicji. Była to kulminacja festiwalu. Tancerki butoh wprawiły swe ciała w ekstatyczne drgania, a zainspirowany ich wyzwoloną ekspresją baryton śpiewał i turlał się po podłodze. Zagrzewał ich do działań rozbudowany zespół muzyczny, w którego skład weszli członkowie rodziny Dudzińskich wraz z goszczącymi na festiwalu artystami. Każdy mógł się zresztą włączyć ze swoimi dźwiękami i współtworzyć radosną kakofonię. Kiedy wybrzmiały ostatnie echa i teoretycznie festiwal dobiegł końca, energia długo jeszcze utrzymywała się w powietrzu i domagała jakiegoś rozładowania, które nastąpiło w ponadprogramowym jam session w nieodległym klubie muzycznym.

Tak oto „Fortalicje” ponownie rozbudziły piękny, ale senny Zamość. Czy miasto będzie chciało odnowić współpracę z Teatrem Performer? Czy Teatr Performer będzie zainteresowany kontynuowaniem „Fortalicji”? Energii z pewnością nie zabraknie, sztuka Dudzińskich ma bowiem walor społeczny i oparta jest na budowaniu wspólnoty. Liczy się bycie razem tu i teraz, spontaniczność działania i swoboda ekspresji artystycznej, intuicyjne zgłębianie własnych możliwości i eksplorowanie granic sztuki. Choć efekty artystyczne tak rozumianej sztuki nie zawsze przekonują, zaś apoteoza lat sześćdziesiątych bywa czasem zbyt dosłowna, przyjemnie jest poczuć ducha tamtych lat. Zwłaszcza, że głównonurtowa sztuka współczesna, zanurzona w technologii, ironiczna, politycznie zaangażowana lub krytycznie zdystansowana, ujęta w ramy konceptualne leży na antypodach.

źródło: „Odra” 12/2018

 

Reklamy

One comment

  1. Paweł Dudziński

    Tekst na poziomie szkolnego wypracowania panienki z liceum o profilu teatralnym. Bez głębszego zaangażowania w istotę Festiwalu Fortalicje i sensowność jego trwania w Zamościu .Zabrakło jasnej i rzeczowej konkluzji. Zawieszone w przestrzeni pytania nie do końca mogą pomóc w kontynuacji imprezy.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s