Ranking najlepszych utworów XXI wieku

Millennial scores – ClassicVoice 212 gen.2017

Niszowy kanon

W Internecie krążą czasem zabawy-łańcuszki w typowanie dziesięciu najlepszych książek lub płyt. Powstałe w ten sposób rankingi zwykle nie mają punktów wspólnych i więcej mówią o osobistych zainteresowaniach typujących niż o muzyce czy literaturze. Pokazują też, jak w epoce globalizacji i Internetu rozpływa się horyzont poznawczy człowieka kulturalnego. Przedstawiciele zindywidualizowanego społeczeństwa chętnie eksplorują ulubione nisze i coraz trudniej znaleźć im wspólne lektury czy muzykę. Czy w takiej rzeczywistości opracowanie historii lub kanonu sztuki współczesnej jest jeszcze możliwe?

Pytanie to powróciło wraz z rankingiem najlepszych utworów muzycznych powstałych po 2000 roku, ogłoszonym w styczniu na łamach włoskiego miesięcznika muzycznego „Classic Voice”. Tym razem nie była to jednak zabawa, lecz całkiem poważna próba podsumowania twórczości kompozytorskiej pierwszych szesnastu lat XXI wieku.

Inicjatorem był włoski krytyk muzyczny Gianluigi Mattietti, który zwrócił się z prośbą o wytypowanie dziesięciu najważniejszych utworów nowego stulecia do ponad stu przedstawicieli sceny nowej muzyki w Europie: krytyków muzycznych, dyrektorów festiwali, muzykologów, dyrygentów. Aby uniknąć konfliktu interesów, z głosowania wyłączeni zostali reprezentanci wydawnictw i agencji artystycznych. W typowaniu wzięło udział w sumie 113 specjalistów z 25 krajów. Powstały dwie listy: 50 najlepszych kompozycji oraz 75 najlepszych kompozytorów. Wyniki wraz z komentarzem zostały przytoczone także przez dziennik „Corriere della Sera”. W Polsce dyskutowano na ten temat w kręgu „Glissanda”, bo i większość spośród polskich jurorów (Jan Topolski, Krzysztof Kwiatkowski, Krzysztof Marciniak, Tomasz Biernacki, Joanna Grotkowska i Monika Pasiecznik) jest związana z pismem.

Nie sposób przedstawić szczegółowych wyników głosowania w krótkim felietonie. Bezapelacyjnym zwycięzcą okazał się austriacki kompozytor Georg Friedrich Haas – zarówno w punktacji ogólnej (49 głosów, 12 zaproponowanych utworów), jak i poszczególnej: na najlepiej oceniony utwór „in vain” (2000) zagłosowały 24 osoby, drugą najwyżej punktowaną kompozycją Haasa okazała się „Limited Approximation” (2012) z sumą 12 głosów i trzecim miejscem na liście najlepszych utworów.

Na drugim miejscu w klasyfikacji ogólnej kompozytorów, z sumą 35 punktów łącznie i 6 zgłoszonymi utworami, znalazł się młody Duńczyk Simon Steen-Andersen. W pierwszej pięćdziesiątce mamy aż trzy jego utwory: „Piano Concerto” (2014; 13 głosów), „Black Box Music” (2012; 11 głosów) i „Run Time Error” (2009; 5 głosów).

Kolejne miejsca przypadły Angielce Rebekce Saunders, Niemcowi Helmutowi Lachenmannowi – oboje mają aż trzy utwory w pierwszej pięćdziesiątce. Dalej idą Salvatore Sciarrino, Enno Poppe, Kaija Saariaho, Bernhard Lang, Francesco Filidei, Beat Furrer, Stefano Gervasoni, Georges Aperghis, Fausto Romitelli, Mark Andre, Johannes Kreidler, Wolfgang Rihm, Peter Ablinger, Michel van der Aa, Stefan Prins i in. Wśród pięćdziesięciu najlepszych utworów znalazła się też kompozycja Polki – „Not I” (2010) Agaty Zubel z sumą 4 głosów.

Lista krzyżuje rozmaite generacje, style i kryteria. Obok mistrzów, którzy swe najlepsze utwory skomponowali bez wątpienia jeszcze w XX wieku (Lachenmann, Boulez, Murail, Gubaidulina, Stockhausen, Berio), mamy młode pokolenie kompozytorów, którzy na scenę nowej muzyki weszli już w nowym stuleciu (Simon Steen-Andersen, Johannes Kreidler, Stefan Prins, Francesco Filidei, Jennifer Walshe). Utwory klasycznej muzyki współczesnej sąsiadują na liście z awangardą muzyki konceptualnej i multimedialnym performansem. Do pierwszych zastosowano kryterium „ponadczasowego arcydzieła”, do drugich – „przełomowego gestu”, który otwiera nową epokę.

Liście można oczywiście postawić wiele zarzutów. Że obejmuje tylko dzieła z gatunku „modern composition” – o to mają pretensję przedstawiciele sceny muzyki improwizowanej, eksperymentalnej i elektronicznej. Że dominują w niej twórcy europejscy, brakuje zaś artystów z Ameryki czy Azji. Że wśród jurorów nie było nikogo spoza starego kontynentu. Że na liście jest za mało kobiet – na 75 nazwisk zaledwie 9 to kompozytorki: Rebecca Saunders, Kaija Saaariaho, Unsuk Chin, Jennifer Walshe, Olga Neuwirth, Chaya Czernowin, Sofia Gubaidulina, Juste Janulyte, Agata Zubel. Że wszystkie utwory powstały w orbicie wielkich europejskich festiwali muzyki współczesnej. Dostęp do nich był łatwiejszy niż do twórczości muzyków działających bez wsparcia instytucji i poza renomowanymi centrami nowej muzyki.

Oczywiście do pomyślenia byłoby zestawienie kilkuset pozycji mieszających współczesną muzykę klasyczną z afrykańskim undergroundem, japońskim noisem, amerykańskim postminimalizmem i bóg wie, czym jeszcze. Każdy z utworów dostałby jeden, może dwa głosy od ponad stu jurorów związanych z różnymi środowiskami muzycznymi. Taka lista byłaby z pewnością ciekawa, ale czy miarodajna?

Ranking „Classic Voice” jest w swej wycinkowości spójny. W mozaikowej kulturze postmodernistycznej, w której cierpimy na deficyt twardych kryteriów oceny dzieł sztuki, istnieje jakaś płaszczyzna porozumienia, a podszyte niepewnością sądy krytyka okazują się intersubiektywne. To także test dla naszej wiedzy i naszego gustu. Czasem też umocnienie w przekonaniu, że warto było o pewnych zjawiskach pisać i upominać się o ich recepcję w Polsce, choć nikt nie był nimi specjalnie zainteresowany.

Zagadnieniem wartym uwagi jest obecności wskazanych utworów na polskich scenach muzycznych. Mamy wszak kilka dużych, międzynarodowych festiwali, na których co roku prezentowanych jest kilkadziesiąt utworów zagranicznych; w XXI wieku wysłuchaliśmy ich dobre kilkaset. Otóż z 50 najwyżej punktowanych kompozycji w Polsce zabrzmiało 19 (38%), z czego 8 na „Warszawskiej Jesieni”, 2 na „Sacrum Profanum” (uwaga! krakowski festiwal zamówił utwór „Not I” Agaty Zubel, za co należą mu się dodatkowe punkty), 2 na „Musica Electronica Nova”, 3 na „Instalacjach”, 2 na „Rewolucji Cyfrowej Muzyki”, 1 na „Turning Sounds”, 1 na „Dniach Muzyki Nowej” w Gdańsku. Czy to dużo, czy mało? Niech sobie czytelnik odpowie na to pytanie sam.

Warto natomiast zwrócić uwagę na relatywnie wysoki udział w prezentacji wartościowej muzyki współczesnej małych, pozaśrodowiskowych (a więc niezależnych od Związku Kompozytorów Polskich, gospodarza wielkich festiwali muzyki współczesnej) organizatorów, jak odbywające się od pięciu lat w Nowym Teatrze „Instalakcje”, wyprodukowany przez Fundację Nowej Kultury „Bęc Zmiana” we współpracy z Narodowym Instytutem Audiowizualnym projekt „Rewolucja Cyfrowa Muzyki”, który odbył się dotąd tylko raz, nieistniejący już dziś festiwal „Turning Sounds” czy organizowane od siedmiu lat przez gdański Klub Żak „Dni Muzyki Nowej”. Przygotowywane w trudnych warunkach, bez wsparcia instytucji muzycznych (filharmonii czy akademii muzycznych), bez gwarancji finansowania, te nowe, niekiedy efemeryczne inicjatywy o niskich budżetach okazują się wysoce opiniotwórcze. Dzięki nim polska publiczność miała okazję zapoznać się w ostatnich latach z takimi utworami, jak plasujące się w pierwszej pięćdziesiątce „Generation Kill” Stefana Prinsa (13 głosów), „Fremdarbeit” Johannesa Kreidlera (8 głosów), „Speaking Piano” oraz „Voice and Piano” Petera Ablingera (w sumie 10 głosów), seria „Differenz/Wiederholung” Bernharda Langa (8 głosów), „Run Time Error” Simona Steena-Andersena (5 głosów) i „Stifters Dinge” Heinera Goebbelsa (5 głosów). Większość z tych utworów znalazła się na liście z racji wspomnianego „przełomowego gestu” i dużego znaczenia dla nowych tendencji w muzyce XXI wieku, jak multimedialny performans, konceptualizm, nowe media, instalacje dźwiękowe czy wpływ popkultury. Festiwale ZKP, a więc „Warszawska Jesień” i „Musica Electronica Nova”, stawiały na „ponadczasowe arcydzieła”, jak „Derive 2” Pierre’a Bouleza (4 głosy), III Kwartet smyczkowy „Grido” Helmuta Lachenmanna (8 głosów), pieśni „Quaderno di strada” Salvatore Sciarrina (7 głosów), często wymagające wielkich środków wykonawczych, jak orkiestrowe utwory „Schreiben” Helmuta Lachenmanna (8 głosów), „Speakings” Jonathana Harvey’a (6 głosów) i „Winterfragments” Tristana Muraila (7 głosów). Z utworów bardziej eksperymentalnych czy multimedialnych pojawiła się jedynie opera „One” Michela van der Aa (4 głosy). Listy dopełniają fragmenty z opery „Fama” Beata Furrera (8 głosów), „Schnee” Hansa Abrahamsena (5 głosów) i „An Index of Metals” Fausta Romitellego (9 głosów).

Krakowski festiwal „Sacrum Profanum”, który na tle pozaśrodowiskowych inicjatyw wyróżnia się rozmachem, gigantycznym budżetem, stabilnym finansowaniem i biurem pełnym etatowych pracowników, trafił – nie licząc Zubel – jedynie w utwór Steve’a Reicha „Three Tales” (4 głosy).

Wiadomo, to tylko lista, kolejna nisza, nic wiążącego. Zawsze możemy powiedzieć, że mamy swoje kanony, swoje listy, swoich ekspertów. A kto jest ciekaw, jak brzmią najwyżej oceniane utwory z rankingu „Classic Voice”, niech otworzy YouTube’a. I niech sprawdzi, ile mają odsłon.

źródło: „Odra” 3/2017

 

Reklamy

One comment

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s