Musica Electronica Nova 2016

germintaion4

Krótko, ale treściwie

Specjalna edycja biennale Musica Electronica Nova była w tym roku możliwa z dwóch powodów: po pierwsze – Wrocław jest w 2016 roku Europejską Stolicą Kultury, po drugie – festiwal zyskał sponsora tytularnego. Tauron Musica Electronica Nova trwał cztery dni (19-22 maja) i objął trzy koncerty oraz cykl z muzyką elektroniczną „Kino dźwięku: portrety miast”.

Na ów cykl złożyło się w sumie dziewięć godzinnych sesji, których programy zostały ułożone przez zaproszonych gości związanych z portretowanymi miastami. Mimo iż każdy zaproponował nieco inne ujęcie tematyki audiosfery, górę wzięła powtarzalność pomysłów. Po wysłuchaniu nagrań z Wrocławia, Warszawy, Krakowa, Berlina, Paryża, Kraju Basków, Oslo, Tallina i Wilna dochodzę do wniosku, że hałas ulicy jest wszędzie tak samo nudny i męczący, a dźwięki komunikacyjne (metro, pociągi, tramwaje) mało specyficzne. Samochody, kroki przechodniów, ptaki w parku, dzwony kościelne, stukające w kawiarni filiżanki – wszystko to potrzebuje jakiegoś artystycznego filtru, ramy konceptualnej lub choćby komentarza kuratorskiego. Najbardziej radykalną perspektywę słuchania przez 45 minut surowych nagrań odgłosów dzielnicy El Raval w Barcelonie zaproponował José Manuel Berenguer. O wiele bardziej przekonujące okazały się utwory o wyraźnie wyznaczonych granicach, z autorskim piętnem, najczęściej z pogranicza field recording i kompozycji „na taśmę”. Takie podejście zaprezentowała choćby Natasha Barret portretująca Oslo: wykorzystała nagrania terenowe i poddała je kompozycyjnej obróbce polegającej na dyskretnych zniekształceniach, tworząc w ten sposób surrealistyczne przestrzenie z pogranicza świata realnego i wyimaginowanego. Ze wszystkich kompozycji miejskich, jakie zabrzmiały na festiwalu, zapamiętam tak naprawdę tylko jedną: „pusė tilto” (2015) Antanasa Dombrovskija, będącą dźwiękowym obrazem mostu w Wilnie. Jednolite, ciężkie brzmienie industrialne niezwykle sugestywnie oddawało inżynierię mostu, jego toporną żelazną konstrukcję. Jak zauważył Stanisław Suchora, słychać było w tym utworze Wilno autentyczne, a więc niepocztówkowe, smutne, postradzieckie.

Wielka sala NFM okazała się miejscem znakomitym dla prezentacji orkiestrowych kompozycji Yorka Höllera, Simona Steena-Andersena, Wolfganga Mitterera, Szymona Stanisława Strzelca oraz Piotra Roemera. Jej właściwości akustyczne zapewniają selektywne brzmienie, co było istotne zwłaszcza w dwóch kompozycjach Steena-Andersena i Mitterera. W obu orkiestra jest żywym samplerem, z którego „wywoływane” są próbki o rozmaitej kulturowej i historycznej proweniencji.

W „Double-Up” (2010) Steena-Andersena strzępy fraz oraz gesty (melodie i motywy) zostają zapętlone i zmiksowane z nagraniami dźwięków powszednich (nalewanie wody do szklanki, telefon, sygnał karetki, oddech). Dowcipna kompozycja jest osadzona w codziennym doświadczeniu słuchowym – i przez to zrozumiała dla każdego. Uczy słyszeć muzykę w miejskich hałasach, jednak inaczej niż to ma miejsce w kompozycjach typu field recording. Duńczyk jest sztukmistrzem, który daje słuchaczowi wszystko: zmniejsza dystans dzielący doświadczenia kompozytora i zwykłego słuchacza (nasz świat dźwiękowy tworzą te same odgłosy), bawi go swym muzycznym dowcipem, a przy tym daje do myślenia, jak kultura cyfrowa radykalnie zmieniła w ostatnich latach sposób słuchania, a zatem i komponowania muzyki.

Intrygujący był również utwór Austriaka Wolfganga Mitterera „Innen Drinnen” (2014), w którym orkiestrowy sampler wywoływał duchy symfoniki romantycznej. Kompozycja wydawała się w całości skonstruowana z takich wyciętych symfonicznych elementów, jak łączniki, motywy, zakończeń fraz, które poddawane były wyobcowaniu dzięki elektronice, niekiedy wywołującej duchy muzyki pop.

Kompozycja „Résonance” (1981) Yorka Höllera, niemieckiego kompozytora starszego pokolenia, to z kolei przykład niegdysiejszej żywotności wpływów muzyki francuskiej, która dominuje w programie festiwalu Musica Electronica Nova od czasów dyrekcji mieszkającej w Paryżu Elżbiety Sikory. Dbałość o brzmienie i wysublimowane harmonie łączą się tu z elektroniką à la Ircam, która idealnie komponuje się z warstwą instrumentalną.

W programie koncertu znalazł się ponadto jeden nowy utwór – „Duet” (2016) Piotra Roemera i Szymona Stanisława Strzelca, młodych kompozytorów z Krakowa, którzy podpisali się pod nim wspólnie. Kompozycja nie zaskoczyła oryginalnym brzmieniem, które kształtowane było przeważnie ze sprawdzonych rozwiązań orkiestrowych (jednak nie na zasadzie samplingu) – tego przecież spodziewalibyśmy się po młodych twórcach. Także związki warstw instrumentalnej i elektronicznej sprawiały wrażenie dość luźnych. Niemniej utwór trzymał formę i nie odstawał od pozostałych, bardzo dobrych przecież kompozycji.

Orkiestrę Symfoniczną NFM poprowadził tego wieczoru Michał Klauza, który chyba nie nawiązał artystycznego kontaktu ani z zespołem, ani z wykonywanymi dziełami. Wrocławska Orkiestra ma duży potencjał i doświadczenie w muzyce współczesnej. Tymczasem zagrała jakby bez przekonania. Brakowało jakiegoś kośćca interpretacyjnego, zwłaszcza w dwóch utworach-samplerach.

Program przygotowany przez francuski zespół Ensemble Intercontemporain, przy wsparciu reżyserów dźwięku z Ircamu, był interesujący i operował bogatymi środkami dźwiękowymi, które chwilami okazywały się zbyt rozbudowane dla niewielkiej przestrzeni Sali Czerwonej. Koncert rozpoczęła nowa kompozycja Agaty Zubel, która przeżywa obecnie intensywnie twórczy czas. Nowy utwór zatytułowany „Double Battery” (2015-2016) powstał na zamówienie Ensemble Intercontemporain. Poszerzona przestrzeń dźwiękowa, o której kompozytorka wspomina w podtytule, dotyczy nie tylko brzmień elektronicznych, ale i dwóch klarnetów basowych oddzielonych od zespołu i umiejscowionych symetrycznie z tyłu audytorium. W ich frenetycznym, niemalże freejazzowym rozbudowanym duecie muzyka osiągnęła kulminację, cała kompozycja zdumiewała jednak ostrymi, wręcz agresywnymi brzmieniami, ujętymi w wyraziste ramy kompozycyjne. Agata Zubel ma coraz ciekawsze i bardziej wyraziste pomysły, sublimuje swój język kompozytorski, jednak nie w kierunku jakichś prostych rozwiązań, a współpraca z wyśmienitymi wykonawcami sprzyja rozwijaniu wirtuozerii instrumentalnej. Efekty są znakomite!

Program koncertu Ensemble Intercontemporain uzupełniły utwory kompozytorów związanych z ośrodkiem paryskim: Yana Maresza „Tutti” (2012-2013) prezentowało muzykę rozwiniętych struktur harmonicznych i kolorystycznych w duchu Bouleza. Z kolei utwór „Germination” (2013) Jeana-Luca Hervé, kompozytora-rezydenta festiwalu, oferował słuchaczowi nie tylko przyjemność z obcowania z muzyką inteligentnie skomponowaną, o niemal symfonicznym rozmachu, ale był on przykładem oryginalnej formy łączącej utwór ansamblowy z instalacja dźwiękową. Po kilkunastu minutach koncertu słuchacze zostali poproszeni o przejście na Plac Wolności, gdzie między rosnące w podłużnych donicach niezapominajki i trawy ukryte zostały głośniki. Podświetlone i udźwiękowione rośliny stanowiły efektowny ornament i zarazem sugestywną wizualizację metafory tytułowego kiełkowania, wzrastania, które było też mottem całego festiwalu.

W programie koncertu był jeszcze jeden utwór, zresztą także nawiązujący do roślin. „Octandre” (1924) Edgarda Varèse’a to kompozycja wprawdzie bez elektroniki, ale napisana przez jej pioniera i wizjonera. Można było pomyśleć, że utwór powstał współcześnie, czemu z pewnością sprzyjało nowoczesne wykonawstwo. Muzyków Ensemble Intercontemporain, jak zwykle w doskonałej formie, poprowadził we Wrocławiu Guillaume Bourgogne, nieznany mi, ale charyzmatyczny dyrygent.

Ostatni z trzech koncertów przygotowali artyści estońscy: Tarmo Johannes i Tammo Sumera. Program wieczoru obejmował trzy utwory na flet solo z elektroniką. Wprowadzeniem do koncertu była interaktywna gra muzyczna z publicznością, która za pomocą smartfonów współtworzyła warstwę elektroniczną dla fletowej improwizacji. Następnie Tarmo Johannes wykonał ze znawstwem „Ricercare una melodia” (1984) Jonathana Harveya, „Glacial music” (2006) Ryszarda Osady oraz „little i” (2006) Marka Stroppy – utwory reprezentujące klasykę muzyki na flet z elektronika na żywo.

Krótko, ale treściwie – tak można by podsumować specjalną edycję Tauron Musica Electronica Nova. Publiczność dopisała, w czym dopomogły piękne sale NFM. Festiwal nie jest imprezą odkrywczą, ma za zadanie dotrzeć z muzyką współczesną do szerokich kręgów odbiorców, co dzieje się kosztem krytycznego, intelektualnego i eksperymentalnego ujęcia muzyki jako elementu współczesnej kultury cyfrowej. Rewolucja technologiczna wraz ze swymi estetycznymi, społecznymi i politycznymi konsekwencjami na razie omija Wrocław. Ale póki wysoki poziom prezentowanych utworów oraz ich wykonawstwa jest kluczowym kryterium przy układaniu programu festiwalu, cieszmy się i z tego. Smakujmy muzykę elektroniczną jak dobrego szampana, jak Bacha czy Mozarta.

źródło: „Odra” 7-8/2016

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s