GOEBBELS

Probe zur Oper Mädchen mit den Schwefelhölzern

Rzeczy i ludzie

W czerwcu minęła 25. rocznica podpisania polsko-niemieckiego Traktatu o dobrym sąsiedztwie i przyjaznej współpracy. Z tej okazji odbyło się w Polsce wiele wydarzeń kulturalnych i artystycznych. Bez wątpienia podstawą budowania dobrych relacji między oboma krajami stała się w ostatnich latach kultura.

Jednym z punktów programu artystycznego obchodów był współorganizowany przez warszawski Nowy Teatr i Instytut Goethego pokaz Stifters Dinge (2007) Heinera Goebbelsa. Utwór o nietypowej formie, ni to teatr muzyczny, ni to rzeźba dźwiękowa, statyczny, choć zarazem rozgrywający się w czasie, nazywany jest instalacją performatywną lub dramaturgiczną, wydaje się jednak, że idealnie pasuje do niego określenie „instalakcja” – tak jak nazywa się festiwal muzyczny, na którym dzieło Goebbelsa zostało pokazane (17-19 czerwca), wzorowo realizując jego założenia programowe.

Tytuł przedstawienia nawiązuje wprawdzie do Adalberta Stiftera, austriackiego pisarza epoki biedermeier, jego obecność jest jednak zaledwie pretekstowa i – jak wyjaśnił na spotkaniu kompozytor – pojawiła się na końcu procesu twórczego, przywołana pewnym skojarzeniem. Stifter, jak nasza Orzeszkowa, jest negatywnym bohaterem niemieckich uczniów, znudzonych niekończącymi się opisami przyrody, spowalniającymi akcję i unieruchamiającymi bohaterów jego książek, którzy na widok chmury burzowej lub skutej lodem drogi ulegają jakiejś wewnętrznej inercji, niejako zapominając o sobie. Także Stifters Dinge to kontemplacja natury. Zainscenizowane żywioły w dziele Goebbelsa okazują się jednak o wiele ciekawsze niż ich literackie opisy.

Scenografię tworzą trzy zbiorniki z wodą, która jest do nich napuszczana na początku przedstawienia z przezroczystych, plastikowych baniaków. Przy zmianie światła, a także pod wpływem suchego lodu lub soli, woda zmienia się, stając bulgoczącym gejzerem, skutym lodem oceanem, jeziorem o poranku, lazurowym wybrzeżem. W tle majaczy niewyraźna konstrukcja, która raz po raz odzywa się dźwiękami. To misterna instalacja zbudowana z czterech pianin i jednego fortepianu, ustawionych pionowo i wprzęgniętych w skomplikowany mechanizm wydobywania dźwięku. Między instrumentami zatknięte są bezlistne drzewa. Instalacja cały czas zmienia swój charakter. Widziane z dystansu przy odpowiednim świetle, instrumenty stapiają się w leśną gęstwinę i szumią niczym las. W pewnym momencie cała instalacja podjeżdża do przodu i zatrzymuje się tuż przez widownią. Zmienia się skala i z mglistego, impresjonistycznego pejzażu instrumenty przemieniają się z maszyny, zaś cała instalacja przypomina fabrykę, nad którą góruje niczym komin wielka rura PCV.

W centrum Stifters Dinge znajdują się nie ludzie, lecz rzeczy. Poza nimi scena pozostaje pusta. Dzieło jest efektem rozwijanej przez Heinera Goebbelsa „estetyki nieobecności”, która bada możliwość tworzenia intensywnej dramaturgii bez udziału żywych protagonistów czy opowiadania historii. Zamiast aktorów, śpiewaków, muzyków czy performerów na scenie znajduje się imponująca muzyczna maszyneria sterowana komputerowo spoza sceny, na którą, oprócz pianin i fortepianu, składają się także liczne materiały, jak rury PCV, blacha, kamienie, drewno, papierowa torebka. Wszelkie dźwięki, działania, obrazy i sensy są efektem ich mechanicznej animacji.

Oprócz rzeczy, w spektaklu Heinera Goebbelsa pojawiają się także teksty, względnie głosy ludzkie: fragment z Teczki mojego pradziadka Adalberta Stiftera oraz nagrania archiwalne śpiewów Papuasów, wreszcie wywiad z Claudem Lévi-Straussem. Reprezentują one trzy odmienne relacje z naturą: całkowite wyobcowanie, pełna tożsamość i zewnętrznego spojrzenie konstruujące. Niemal buddyjska negacja siebie w obliczu tajemnic natury, idealna symbioza kultury z naturą oraz postawa antropologa kultury, który pytany o przyjaciół stwierdza, że ich nie ma i nie potrzebuje. Choć teksty są właściwie wyłącznie elementem pejzażu dźwiękowego, sugerują także „przedmiotowe” spojrzenie na człowieka i kulturę. Stifters Dinge to Rzeczy Stiftera. Pisarz chętnie posługiwał się słowem „rzecz” (das Ding). Określał nim wszystko to, co nieznane lub przekraczające ludzkie pojęcie, a więc ekstremalne zjawiska atmosferyczne, grozę natury, ale także obce kultury. „Ding” to zatem Inny. Heiner Goebbels nie sugeruje jednak jakiejś „krytycznej” lektury dzieła Stiftera. Ten dwuznaczny wątek jest w jego spektaklu środkiem pozwalającym przekroczyć perspektywę antropocentryczną i spojrzeć niejako z zewnątrz. Doświadczyć obcości, także w stosunku do siebie oraz sztuki jako takiej. Czy dzieło może funkcjonować bez wykonawcy, ale i bez twórcy? To pytanie, które Heiner Goebbels stawia w całej swej twórczości. Stifters Dinge jest więc utworem autotelicznym, który dziwi się sam sobie, jak bohaterowie Stiftera dziwili się naturze, zaś słynny antropolog dziwił się kulturze, widząc w niej abstrakcyjną strukturę.

Choć muzyka wcale nie jest najważniejsza w Stifters Dinge – strategia twórcza Goebbelsa nie faworyzuje jej kosztem innych elementów, jak światło, przestrzeń czy tekst – to kompozycja jest efektowna. Szmery i odgłosy perkusyjne nakładają się na dźwięki wydobywane mechanicznie na spreparowanych pianinach i fortepianie. Paleta brzmień rozciąga się od metalicznych zgrzytów pocieranych strun oraz odgłosów perkusyjnych uderzenia w pudło rezonansowe bądź rurę PCV, po Koncert włoski Bacha „zinterpretowany” przez pianolę w iście „ludzki” sposób. Wątki etnograficzne doskonale podkreślają pianolowe ensemble brzmiące niczym Sonaty i interludia na fortepian preparowany Johna Cage’a, a zatem kompozycje inspirowane muzyką kultur pozaeuropejskich i często porównywane z balijskim gamelanem. Pytanie o sztukę bez artysty powraca wraz z gęstymi, niewykonalnymi strukturami przypominającymi Studies for Player Piano Colona Nancarrowa, amerykańskiego kompozytora, który komponował niewykonalną muzykę na pianolę, a kiedy wreszcie znaleźli się chętni, by wykonać jego kompozycje, świadomie zrezygnował z takiej możliwości, pozostając przy mechanicznym fortepianie.

Gra z naturą i kulturą w Stifters Dinge przypomina, że oba pojęcia są zaledwie konstruktami myślowym. Podobnie jest z relacją twórca-odbiorca. Wycofując się ze swej pozycji narratora, Goebbels pozostawia widza na pustym polu, które musi on samodzielnie zagospodarować. Konstruując własne wyobrażenia, odbiorca niejako przejmuje rolę twórcy. Zmienia się perspektywa a wraz z nią nasze rozumienie świata i sztuki, rzeczy i ludzi.

źródło: „Odra” 9/2016

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s