Patricia Kopatchinskaja

kopatchinskaja

Kopatchinskaja gra Ligetiego

Gdy świat staje się coraz bardziej złożony, a w każdej dziedzinie życia postępuje specjalizacja, także dla muzyki klasycznej coraz trudniej znaleźć wspólny mianownik. Inne problemy stawia przed wykonawcami muzyka dawna, romantyczna i współczesna. Osiągnięcie zadowalających rezultatów artystycznych wymaga skupienia się na danej estetyce, rozwijania odpowiedniej dla niej techniki gry, brzmienia oraz szeregu niuansów. Coraz rzadziej można spotkać wszechstronnych instrumentalistów.
Taką wszechstronną artystką jest tymczasem mołdawska skrzypaczka Patricia Kopatchinskaja, która robi karierę na wielu polach jednocześnie. Jej repertuar jest niebywale rozległy i obejmuje zarówno utwory Bacha, Bibera, Mozarta, Schumanna, Czajkowskiego, ale też Ligetiego, Cage’a, Stockhausena, Nono, Xenakisa. Czterdziestoletnia dziś Kopatchinskaja gra na najważniejszych estradach koncertowych świata średnio sześć, siedem koncertów w miesiącu, każdy z innym programem. Występuje z powodzeniem w towarzystwie specjalistów od muzyki dawnej, takich jak zespół Il Giardino Armonico. Gra też jako solistka z Filharmonikami Berlińskimi, doskonałymi w niemieckiej muzyce późnoromantycznej. Dobrze czuje się również w gronie wykonawców muzyki współczesnej, takich jak Klangforum Wien. Wielu żyjących kompozytorów dedykowało jej utwory, wśród nich radykalny w swych dźwiękowych konceptach Dror Feiler. W 2016 roku Kopatchinskaja była nawet zaproszona do Darmstadt na Letnie Kursy Nowej Muzyki (niestety odwołała udział z powodu niewyleczonej kontuzji).
Ta utalentowana skrzypaczka wystąpiła w Polsce bodaj tylko raz – jedenaście lat temu na Wielkanocnym Festiwalu Ludwiga van Beethovena. W 2012 roku nagrała mało znaną płytę z Sinfonią Varsovią, współpracowała też m.in. z polskim dyrygentem Łukaszem Borowiczem. Bliżej nie jest u nas jednak znana, a szkoda. Jej kariera nabrała właśnie takiego rozpędu, że zapewne pojawi się w Polsce ponownie. Na razie jednak trzeba szukać okazji za granicą, na przykład w nieodległym Berlinie.
Mieszkająca w Szwajcarii Patricka Kopatchinskaja występuje w stolicy Niemiec parę razy w roku. Trzeba się jednak spieszyć, bo jej koncerty są natychmiast wyprzedane. Tak było z trzema lutowymi koncertami, które Kopatchinskaja zagrała w Filharmonii Berlińskiej. Koncertami wyjątkowymi z kilku względów. Po pierwsze, skrzypaczka wykonała uwielbiany przez siebie „Koncert skrzypcowy” György’a Ligetiego. Po drugie, programu dopełniła IV Symfonia Gustawa Mahlera z Camillą Tilling i pod dyrekcją szefa Berlińczyków Simona Rattle’a, który zasłynął oryginalnymi interpretacjami dzieł tego kompozytora. Po trzecie, na otwarcie wieczoru zabrzmiała po raz pierwszy nowa kompozycja Wolfganga Rihma, zatytułowana „Gruß-Moment 2. In memoriam Pierre Boulez”.
Ta ostatnia, napisana na orkiestrę z wyeksponowanymi instrumentami dętymi, trwała zaledwie pięć minut i była niezobowiązującym wspomnieniem Pierre’a Bouleza, zmarłego na początku 2016 roku wybitnego kompozytora i dyrygenta.. Partie instrumentów dętych, grających solo lub w kontrapunktach, zabarwiała delikatna melancholia. Przede wszystkim jednak utwór stwarzał okazję do podziwiania wrażliwości dźwiękowej i muzykalności poszczególnych członków berlińskiej orkiestry.
Kulminacją wieczoru było pojawienie się na estradzie skrzypaczki. Kopatchinskaja, jak zwykle występująca boso, zajęła miejsce na przygotowanym wcześniej bordowym dywaniku, ubrana zaś była w oryginalnie skrojony fraczek. Jej wykonanie „Koncertu” Ligetiego przyprawiało o ciarki. Ten oniryczny utwór, o niejednoznacznej harmonice mikrotonalnej (instrumenty smyczkowe są przestrojone, zaś solistka operuje flażoletami) oraz nietypowej kolorystyce, stał się jeszcze bardziej migotliwy, pełen zaskakujących brzmień i zróżnicowanych nastrojów. W grze solistki imponowała oparta na technicznej swobodzie nowoczesna wirtuozeria, wiele było ciekawych pomysłów muzycznych, słychać też było autentyczną radość z wykonywania muzyki Ligetiego. A ponadto ze wspólnego muzykowania, o czym świadczyły charakterystyczne gesty solistki kierowane w stronę członków orkiestry. Kopatchinskaja nie była na estradzie sama, przed orkiestrą, lecz grała razem ze wszystkimi muzykami. Ujmujący okazał się zwłaszcza bis, który skrzypaczka zagrała w duecie z koncertmistrzem Danielem Stabrawą. Była to „Ballada” na dwoje skrzypiec Ligetiego. Tak właśnie, nie kradnąc wieczoru, lecz dzieląc go z innymi, Patricka Kopatchinskaja pozostała gwiazdą i nikt nie miał wątpliwości, że to skrzypaczka wybitna.
Koncert Ligetiego zwieńczyła kadencja napisana przez samą artystkę, która – dodajmy – jest też wykształconą kompozytorką. Utrzymana w klimacie oniryczno-flażoletowym całego utworu, wniosła też element teatru: widząc, jak Kopatchnskaja zatraca się w grze, Simon Rattle zszedł z podium dyrygenckiego, skinął zdziwionej skrzypaczce i opuścił estradę. Po kilku minutach gry solo Kopatchinskaja zaczęła nerwowo rozglądać się po estradzie, zaglądać pod pulpit dyrygenta, w czym wtórowali jej pozostali muzycy, kreując niepokój. Wtedy z grupy perkusistów wychynął Simon Rattle i dał znak dla ostatniego akordu utworu. Publiczność szalała. Drobnej postury skrzypaczka ma usposobienie figlarne, lubi kokietować muzyków i słuchaczy, jest w tym spontaniczna i naturalna. Przymykamy więc oko na ten żart.
Po przerwie zabrzmiał Mahler – namiętny, ale nie monumentalny. W ostatniej części „IV Symfonii” na estradę dostojnym krokiem weszła szwedzka sopranistka Camilla Tilling, której aksamitny sopran ładnie zabrzmiał zarówno z muzyką, jak i z tekstem „Wir genießen die himmlischen Freuden”. Mahler był niczym tykanie zegara odmierzającego czas do końca kadencji sir Simona Rattle’a w 2018 roku. Brytyjski dyrygent debiutował w Berlinie dyrygując Mahlera, także pierwszy jego koncert już w roli szefa orkiestry obejmował muzykę tego kompozytora. Zrobiło się nieco sentymentalnie, a koncert domknął się swoistą klamrą. Ostatecznie górę wzięła jednak satysfakcja płynąca z możliwości wysłuchania bardzo dobrego koncertu z interesującym programem i w najlepszym możliwym wykonaniu.

źródło: „Odra” 4/2017

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s