GEORG FRIEDRICH HAAS

„Melancholia”

Jednym z wydarzeń paryskiego festiwalu „Agora” 2008 była światowa premiera opery Georga Friedricha Haasa (18 czerwca, Palais Garnier). To prestiżowe zamówienia Opéra National de Paris nosi tytuł Melancholia i powstało na podstawie powieści Norwega Jona Fossego o tym samym tytule.

O melancholii jako chorobie duszy mówiono już w czasach starożytnych. W 20. wieku zainteresowanie nią bynajmniej nie osłabło. Wielu artystów i intelektualistów wypowiadało się na temat przyczyn i skutków melancholii, przewagę zaś zdobył dyskurs psychoanalityczny, historyczny i kulturowy.

W operze Haasa i Fossego chodzi jednak o inne, bardziej romantyczne znaczenie melancholii, która jest skutkiem niespełnionej miłości, w mniejszym stopniu wiąże się z żywiołem sztuki. Jej ofiarą pada malarz norweski doby romantyzmu, postać historyczna, Lars Hertervig (1830-1902). Opuszcza on rodzimą północ Europy i przybywa do Düsseldorfu, aby podjąć studia w Akademii Sztuk Pięknych. Wynajmuje pokój u państwa Winckelmann i natychmiast zakochuje się z wzajemnością w ich córce, Helenie. Rodzicom konkurent do ręki dziewczyny się nie podoba, żądają, by natychmiast opuścił ich dom, a także miasto. Rozłąka z ukochaną to początek psychicznych zaburzeń artysty, które nasilają się w środowisku bohemy artystycznej. Opera opowiada więc o nieszczęśliwej miłości, która prowadzi do obłędu. Jaki jest w tym udział sztuki? Wydaje się, że autorom nie chodziło o mitologizowanie szaleństwa artysty. Melancholia Larsa Herterwiga jest zaprzeczeniem romantyczno-modernistycznego namaszczenia geniusza, nie warunkuje tworzenia, lecz całkowicie blokuje kreatywność. Symbolem niemocy twórczej jest w operze ogromne białe płótno zawieszone ponad ziemią, w które wpatruje się malarz. Prawdziwy Lars Herterwig pozostawił po sobie pewien dorobek, jednak w operze nie oglądamy żadnego z jego obrazów. Płótno do końca pozostaje białe. Melancholia w operze Haasa i Fossego to destrukcyjna siłą, która oznacza całkowitą niemożliwość tworzenia, nieobecność dzieła.

Pod względem formy, teatralno-muzycznej wizji, jak i psychologicznej tematyki dzieło jest nową odsłoną Bergowskiego dramatu jednostki samotnej, wykluczonej ze społeczności, zdanej tylko na siebie. Maksymalna koncentracja spojrzenia na postaci głównego bohatera przywodzi ponadto na myśl jednoaktówki Schönberga. Różnica polega jednak na rezygnacji z brutalnego, ekspresjonistycznego nakreślenia sytuacji. Opowieść Jona Fossego jest niesłychanie liryczna, libretto operuje językiem prostym, poetyckim, z wyraźnymi „muzycznymi” rytmami i powtórzeniami, co jest typowe dla literatury Norwega. Klimat świata przedstawionego współgra z emocjonalną aurą malarstwa Larsa Herterviga, którą Georg Friedrich Haas scharakteryzował następująco: „To jest uduchowiony, liryczny świat, wprost przerażający w swym fotograficznym realizmie; te obrazy mają w sobie smutek, metaforyczny strach i jednocześnie światło (chociaż nieokreślone), które ma coś z niezwykłej nadziei. To właśnie usiłowałem uchwycić w mojej muzyce.”

By opisać muzykę Melancholii, trzeba przypomnieć, że austriacki kompozytor jest szczególnie zainteresowany mikrotonowością. Ma ona kilka źródeł: po pierwsze francuski spektralizm, po drugie abstrakcyjne systemy Wyszniegradzkiego i Háby. Haas inteligentnie miesza oba te porządki, wplatając je niekiedy w kontekst tonalny.
W operze, obok pięknie opalizujących w swym bogactwie alikwotów współbrzmień, spotkać możemy nawiązania do chorału protestanckiego – muzyczną charakterystykę środowiska, w którym żył Lars (Vokalensemble Nova). To zresztą nie jedyny element stylizacji – czasem wydawało się, że w kanale orkiestrowym znajduje się zespół instrumentów dawnych. Taką idiomatyczność brzemienia osiąga Haas poprzez przestrajanie strun instrumentów, dzięki czemu każdy, nawet zbudowany poza zasadami systemu równomiernie temperowanego akord może być grany na pustych strunach, które pięknie rezonują. Swoistej harmonicznej i kolorystycznej ascezie, podkreślonej ostrą i suchą grą smyczków sul ponticello (towarzyszyła ona scenom z udziałem państwa Winkelmann), wyraźnie przeciwstawiało się gorące, namiętne, pełne blasku, wręcz magiczne brzmienie, na poziomie instrumentacji wzbogacone o puzony i czelestę (pierwsze zbliżenie Larsa i Heleny). Najbardziej wymowne były jednak niekończące się progresje motywów, wirujące spirale dźwięków, nakręcające się w miarę postępującego szaleństwa bohatera. Muzyczny środek, znany choćby z kompozycji in vain, podporządkowany został w operze swoistej psychomachii, był jak rój natrętnych pszczół, atakujących głowę chorego.

Melancholia to już czwarta opera Georga Friedricha Haasa. W 1981 roku skomponował on krótką operę Adolf Wölfli, w latach 1995-96 powstała kameralna opera Nacht do tekstów Friedricha Hölderlina, a następnie, między 2002 i 2003, kameralna opera Die schöne Wunde do tekstów Franza Kafki i Edgara Alana Poego. We wszystkich tych dziełach mowa jest o dramacie jednostki odrzuconej, psychicznie zdesperowanej. Melancholia stanowi więc niejako kontynuację idei poprzednich oper Haasa. Rozwija także obecną w nich, jak i wielu koncertowych utworach Austriaka (in vain, 3. Kwartet smyczkowy In iij. noct) strukturalną rolę światła. Jest ono integralnym elementem partytury muzycznej i stanowi kontrapunkt względem dźwięku. W drugim akcie Melancholii, a więc w czasie narastania obłędu bohatera, po szaroburych ścianach zaczęło pełgać światło, niezliczone refleksy, jakby odbicia, tańczące naokoło… Współgrało to oczywiście z wirującymi w orkiestrze dźwiękami.

W partii Larsa wystąpił świetny Otto Katzameier. Zadanie miał niełatwe, bowiem wokalna strona partytury Haasa, choć skomponowana jest recytatywnie, wymaga jednocześnie głosu mocnego, który wypełni wnętrze opery. Katzameier mistrzowsko wykonuje subtelne kompozycje Salvatore Sciarrina, w dramacie muzycznym Haasa długo szukał odpowiedniego wolumenu. Podobnie było z jego partnerką, delikatną Melanie Walz, która wcieliła się w rolę Heleny. Kierownictwo muzyczne nad Klangforum Wien sprawował perfekcyjny Emilio Pomárico i nie sposób postawić muzykom jakiegokolwiek zarzutu. Specyficzny świat teatralny Jona Fossego znalazł dobrą realizację w oszczędnej reżyserii Stanislasa Nordeya. Melancholia byłaby też z pewnością dobrym materiałem dla Luka Persevala.

źródło: „Ruch Muzyczny” 2008

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s