DARMSTADT 2012


Cage, konceptualizm i trzydziestolatki
46. Międzynarodowe Wakacyjne Kursy Nowej Muzyki w Darmstadt, 14-28 lipca
 Na stronie internetowej Międzynarodowego Instytutu Muzycznego w Darmstadt, organizatora słynnych Wakacyjnych Kurów Nowej Muzyki, widnieje cytat ze Stockhausena: „Proszę nie robić sobie iluzji, że kiedyś było lepiej, to wszystko utopia!” Tak w 1970 roku kompozytor przestrzegał przed mitologizowaniem przeszłości. Jego słowa można też odnieść do Nowej Muzyki i samych Kursów – ich ponad półwiecznej już historii, a także teraźniejszości i możliwej przyszłości. W Darmstadt nikt nie tęskni do „starych dobrych czasów”, a już zwłaszcza nie tęsknią do nich dzisiejsze trzydziestolatki. Tu nieustannie weryfikuje się osiągnięcia poprzedników, by w nich nie ugrząźć. Odkąd w 2010 roku dyrektorem Kursów został Thomas Schäfer, wiele mówi się w ich kontekście o zmianach, ulepszeniach, rozszerzeniu i otwarciu. Czy to w ogóle możliwe? Okazuje się, że nawet takie miejsce, jak Darmstadt, może estetycznie okrzepnąć. Nic nie wskazuje jednak na to, by kiedykolwiek miało tam powstać Wakacyjne Muzeum Nowej Muzyki.
Full of Cage
Nie mogło być inaczej: w tym roku również w Darmstadt świętowano setne urodziny Johna Cage’a. Kompozytor odwiedził Kursy wprawdzie tylko dwukrotnie – w 1958 i 1990 roku – zdołał jednak zainfekować Europę indeterminizmem i skierować muzykę – także niemiecką – na nowe tory.
Kursy rozpoczęły się 14 lipca punktualnie o 4.33 po południu cageowskim performansem, który miał kontynuację w postaci koncertu w Darmstadtium. Ensemble Modern i Junge Deutsche Philharmonie pod batutą Petera Rundela wykonali utwory Cage’a Imitation, Concert for Piano and Orchestra (Hermann Kretzschmar – fortepian) i Atlas Eclipticalis. Przez całe Kursy na dworcu kolejowym i wokół niego działało kilka instalacji dźwiękowych, zaś w Mathildenhöhe – wspaniała wystawa House Full of Music. Ukazywała ona narodziny i rozwój muzycznego konceptualizmu oraz sztuki dźwięku przez pryzmat takich strategii artystycznych, jak zapisywanie, kolażowanie, milczenie, liczenie, rzucanie kośćmi, myślenie, meblowanie, powtarzanie i zabawa. Najstarsze prace pochodziły z drugiej dekady XX wieku (m.in. Satie, Marinetti, Duchamp), najnowsze – z 2012 (Goebbels). W sumie pokazano prace ponad stu artystów.
W ciągu dwutygodniowego Festiwalu zabrzmiały też m. in. Williams Mix, Imaginary Landscape No 1 oraz komplet Freeman Etudes. Te ostatnie zagrał brawurowo Irvine Arditti na trwającym bagatela półtorej godziny (bez przerwy) recitalu. Napisane w duchu „nowej złożoności” (Cage pracował nad nią równolegle z Brianem Ferneyhoughem!) utwory najeżone są wszelkimi technicznymi trudnościami, jakie tylko zna nowa muzyka. Wykonane „na jednym oddechu”, są dla słuchacza nie lada wyzwaniem… Sam Arditti nie zdradzał choćby cienia zmęczenia, w jego grze nie było momentu dekoncentracji. To dla niego Cage ukończył Freeman Etudes, które Paul Zukofsky uznał za niewykonalne. Po koncercie w Darmstadt chyba nikt już nie ma wątpliwości, że Arditti to Paganini XXI wieku!
Na najwyższym poziomie
Koncerty w Darmstadt tradycyjnie już stały pod znakiem wspaniałych wykonawców. Poziom śrubowały takie formacje, jak Talea Ensemble, Arditti String Quartet, Ictus Ensemble i Ensemble Recherche. Wyróżniały się także zespoły mniej znane, zwłaszcza kierowany przez Michaela Lewanskiego Ensemble Dal Niente z Chicago, który za brawurowe interpretacje m. in. Esplorazione del bianco II Sciarrina i La Chute d’Icare Ferneyhougha otrzymał w tym roku Kranichsteiner Musikpreis für das Ensemble. Znakomicie wypadli Belgowie, przede wszystkim młody, ale już znany Nadar Ensemble pod batutą Daana Janssensa, który stworzył muzyczno-filmowe widowisko, niezwykle spójne i wciągające. Wśród wykonanych kompozycji znalazły się Die »sich sammelnde Erfahrung« (Benn): der Ton, nowy utwór Johannesa Kreidlera, tegorocznego laureata Kranichsteiner Musikpreis für den Komponist, oraz Piano Hero #1 Stefana Prinsa, który tę nagrodę zdobył dwa lata temu.
W ramach programu konkursowego „Ensemble 2012” do Darmstadt zaproszono w tym roku pięć młodych zespołów, spośród których uwagę zwracały MAM.manufaktur für aktuelle musik z Frankfurtu nad Menem (ciekawie skonstruowany program, utwory m. in. Hansa-Joachima Hesposa, Eduarda Moguillansky’ego i Petera Ablingera) oraz Mivos Quartet z Nowego Jorku (utwory z odważną preparacją instrumentów, m.in. Alexa Minceka i Jorge Sáncheza-Chionga).
Pod ostrzałem młodych
Intensywność Kursów często wystawia uczestników na ciężką próbę wytrzymałości, ale nawet dla tych, którzy znajdują siłę, by chodzić na wszystkie zajęcia, jest to niemożliwe. Zbyt wiele rzeczy dzieje się tu naraz, trzeba nieustannie dokonywać wyboru.
Mój padł m.in. na cykl trzech spotkań poświęconych Matthiasowi Spahlingerowi, Brianowi Ferneyhoughowi i Wolfgangowi Rihmowi. Każdy z nich był bohaterem jednego Matinee: Recherche/Hören, w ramach którego wykonano jego utwór (dwukrotnie, z wyjątkiem Spahlingera), a koncert uzupełniała dyskusja prowadzona przez trzech młodych kompozytorów: Johannesa Kreidlera, Martina Schüttlera i Marka Bardena.
Rozmowy miały charakter uprzejmej, ale zdecydowanej konfrontacji pokoleniowej, estetycznej i światopoglądowej, co czyniło je podwójnie atrakcyjnymi. Po prawykonaniu Liber Scintillarum Ferneyhougha zapytano go: „Dlaczego pisze pan od trzydziestu lat wciąż tę samą, staromodną muzykę? Dlaczego nie podejmuje pan ryzyka i nie szuka czegoś nowego?” Z kolei w kontekście utworu Rihma Blick auf Kolchis padło pytanie: „Dlaczego zajmuje się pan antyczną Grecją, a nie współczesną?” Były też pytania o pop i wszystko to, co dzieli dzisiejszych 30-40-latków od ich nauczycieli. To podważanie autorytetów i wszystkiego, co z pozoru oczywiste i dane raz na zawsze, jest niezwykle pouczające i nawiązuje do etosu awangardy. Nie chodzi przy tym jedynie o rytualne zabicie „ojców”. Ci są pewni swego, mają nad „synami” intelektualną przewagę, a ich utwory, choćby i „staromodne”, wciąż brzmią zjawiskowo!
Atelier Elektronik
Wymyślony przez Thomasa Schäfera cykl koncertowo-warsztatowy Atelier Elektronik silniej zaznaczył obecność elektroniki w Darmstadt. Codziennie odbywały się koncerty artystów wywodzących się z różnych scen. W tym roku na Kursach rezydowali Frank Bretschneider, OVAL (Markus Popp), Shintaro Imai, Matmos, Hildegard Westerkamp, a także studio ICST z Zurychu, ale zachwytów nie było.
Nie zawiedli natomiast należący do najmłodszego pokolenia darmstadzkich gwiazd Duńczyk Simon Steen-Andersen (*1976, zdobywca Kranichsteiner Musikpreis cztery lata temu) oraz Belg Stefan Prins (*1979). Pierwszy z nich przygotował czterdziestominutowy performans Black Box Music dla perkusisty Håkona Mørcha Stene oraz solistów Oslo Sinfonietty. Na scenie umieszczono czarne pudełko, do którego perkusista, a właściwie „mistrz ceremonii”, włożył dłonie i w którym wykonywał szereg gestów, wrzucał rozmaite przedmioty. Działania w pudełku wyświetlane były na wielkim ekranie i tworzyły osobliwy teatrzyk, nade wszystko jednak miały walory muzyczne i wchodziły w ciekawy dialog z orkiestrą, rozmieszczoną po bokach i z tyłu audytorium. Mocno nagłośnione, wkomponowane precyzyjnie w tkankę instrumentalną ciche dźwięki z pudełka tworzyły oryginalną partię elektroniki. Ciekawe, że ten pełen bezpretensjonalnego humoru utwór kompozytor zamierza w przyszłości rozwinąć w operę.
Także Stefan Prins przygotował muzyczny performans. PARK powstał we współpracy z kwartetem gitarowym Zwerm, a także artystką teatru Shilą Anaraki. Sześć komputerów tworzyło sieć komunikacji, którą na żywo zarządzało sześciu muzyków-aktorów. Występujący w podwójnych rolach gitarzyści Zwerm, a wraz z nimi Prins i Anaraki, wpisani zostali w niewidzialną sieć współzależności. Poruszali się jak figury z gry komputerowej, a ich nakładające się na siebie, chaotyczne, operujące słownictwem zaczerpniętym z informatyki wypowiedzi brzmiały jak szum informacyjny. To, co interesuje Prinsa, maniaka komputerów i wirtuoza elektroniki, to relacja człowieka i maszyny. PARK obracał się wokół kilku pytań: jak technologia wpływa na nasze życie? jak dalece do języka i myślenia przenikają elementy logiki cyfrowej? Odpowiedzi nie były jednoznaczne: technologia pozwala tworzyć hybrydy, które dają człowiekowi nowe możliwości, dają też nowe perspektywy sztuce, co doskonale ukazuje muzyka Prinsa: ostra, noisowa, usterkująca, fascynująca.
Johannes Kreidler i nowy konceptualizm
Bohaterem tegorocznych Kursów był jednak Niemiec Johannes Kreidler (*1980), enfant terrible nowej muzyki. Studiował u Matthiasa Spahlingera i chyba od niego zaczerpnął swój humorystyczny krytycyzm (utwory Product Placement, Charts Music, Fremdarbeit). Pisze muzykę, ale zajmuje się też działaniami konceptualnymi, o czym dał wykład („Nowy konceptualizm muzyczny”). Znany z erudycji, przekonywał za Spahlingerem, że każdy utwór skomponowany po 1990 roku ma swój koncept. Przytaczał też tezę filozofa Harry’go Lehmanna o „przemianie treściowo-estetycznej” („gehaltsästhetische Wende”), w myśl której bliskie dziś wyczerpania perspektyw rozwoju materiału muzycznego skłaniają twórców do rozbudowywania w utworach estetycznych konceptów.
Kreidler udowodnił jednak także, że potrafi pisać na instrumenty. W utworze Die »sich sammelnde Erfahrung«… zbudował rodzaj instrumentalno-elektronicznej hybrydy, skonfrontował ograniczone możliwości wykonawców z nie(?)ograniczonymi możliwościami komputera, który wypluwa w zawrotnym tempie niezliczoną ilość sampli. Muzyka bez muzyki nie istnieje – Kreidler zdaje się tym utworem przywoływać swój manifest Muzyka z muzyką(Musik mit Musik). Dźwięki obudowane są znaczeniem i kontekstem, mają swoją historię, od której nie można uciec. Nie pozostaje nic innego, jak tylko drobno je „posiekać”, „przemielić” i przetworzyć przy pomocy algorytmów. Rezultat? Nowa kompozycja Kreidlera brzmi jak samoorganizujący się chaos, od pierwszych dźwięków fascynuje swym upiornym humorem i dezynwolturą w stosunku do koncepcji autorskiej muzyki komponowanej.
Polacy mają szansę
Na scenie nowej muzyki jest już pokolenie trzydziestolatków. Oprócz Johannesa Kreidlera, Simona Steena-Andersena i Stefana Prinsa należałoby jeszcze wymienić co najmniej Eduarda Moguillansky’ego i Marka Momiego. W „poczekalni” jest jednak więcej kandydatów, wśród nich – Polacy.
W tym roku do Darmstadt przyjechało czworo kompozytorów: Jagoda Szmytka, Joanna Woźny, Wojciech Blecharz i Barbara Kaszuba. W ramach zamówienia Staubach Honoraria Szmytka skomponowała nowy utwór For Travelers like Angels or Vampires, który wykonany został przez belgijski Ensemble Besides. Znana z pomysłowych parateatralnych działań kompozytorka tym razem pokazała świetne rzemiosło kompozytorskie. Nie było żadnego teatru, lecz muzyka złożonych kompleksów dźwiękowych, które ujęte zostały w wartką, nieco nawet rockową narrację. Joanna Woźny miała „sesję czytaną” z Talea Ensemble, zaś Wojtek Blecharz wykonanie inspirowanego Cage’m utworu K’an na steel drum i ok. 130 patyczków, który zagrał znakomity amerykański perkusista Brian Archinal.
Tradycją Kursów jest przyznawana od 1952 roku Kranichsteiner Musikpreis – nagroda dla kompozytorów i wykonawców. Oprócz niej przyznawane są wyróżnienia-stypendia, które oznaczają zamówienie utworu i zaproszenie na kolejne Kursy. Nim trzyosobowa komisja konkursowa – altowiolistka Ensemble Recherche Barbara Maurer, kompozytor James Clarke oraz dramaturg Bernhard Günther – przyznała tegoroczne laury, przypomniała kryteria oceny. Dla kompozytorów były to: oryginalność, koherencja, wybór środków w stosunku do artystycznego zamierzenia, przejrzystość treści lub wyrazu, inteligencja w notacji i formie, jak i znajomość użytych instrumentów. Dla wykonawców: wierność tekstowi partytury, prezencja sceniczna, ogólne wrażenie, skuteczna komunikacja z publicznością, jakość dźwięku, opanowanie instrumentu, spójność interpretacji.
Główne nagrody zdobyli Johannes Kreidler i Ensemble Dal Niente, wśród pięciu wyróżnionych kompozytorów znaleźli się jednak też Jagoda Szmytka i Wojtek Blecharz. Czy Polacy maja szansę powalczyć o główną nagrodę? Trzymajmy za nich kciuki! Najważniejsze, że zostali dostrzeżeni.
źródło: „Ruch Muzyczny” 18/2012
Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s