PIOTR PESZAT

PESZAT

Muzyka relacyjna

Sztuka relacyjna to termin stworzony przez krytyka sztuki i kuratora Nicolasa Bourriauda. W swej książce „Estetyka relacyjna” opisuje on prace artystów, dla których tworzywem sztuki są nie tyle płótno czy kamień, lecz relacje społeczne. Rozważania Bourriauda dotyczą sztuki lat 90. ubiegłego wieku, ale przywodzą też na myśl Josepha Beuysa i jego wcześniejszą koncepcję rzeźby społecznej.

Czy w muzyce znajdziemy przykłady pokrewne?

Dźwiękowymi rzeźbami społecznymi można chyba nazwać sporą część twórczości Corneliusa Cardew i wszystkich tych kompozytorów, którzy wyżej stawiali współpracę z ludźmi niż stworzenie muzycznego arcydzieła. Aranżowali grupowe improwizacje oparte na regułach współdziałania, pogłębiając relacje między uczestnikami takich „seansów” artystycznych.

Dzisiaj na Josepha Beuysa powołują się m.in. kompozytorzy Jagoda Szmytka i Johannes Kreidler. Szmytka interesuje się społecznym fenomenem muzyki jako pracy zespołowej, w której dochodzi do konfliktów, starć i nieporozumień komunikacyjnych. Wokół tej tematyki zbudowany jest koncept utworu „Limbo Lander” (2014). Szmytka wciąga wykonawców w swoistą psychodramę, jako materiał kompozycji wykorzystuje wypowiedziane przez nich zdania, spontaniczne reakcje. Nie unika sytuacji konfliktowych, które doprowadzają do kryzysu w zespole, a nawet do buntów. Z kolei Kreidler w swym pięciogodzinnym teatrze muzycznym „Audioguide” (2014) zachęca publiczność do swobodnego zachowania niczym na wernisażu. Przełamuje sztywną formułę koncertu, którego słucha się od początku do końca w absolutnej ciszy, zaś słuchacze pozbawieni są możliwości swobodnej komunikacji. U Kreidlera przeciwnie – zawsze chodzi o pewną konfrontację, o nie do końca przewidywalny skutek uboczny, który wytwarza w muzyce relacje społeczne.

Tego rodzaju strategie w nowej muzyce niemiecki filozof Harry Lehmann określa jako zwrot treściowo-estetyczny i przypisuje pokoleniu kompozytorów urodzonych na przełomie lat 70. i 80. To pierwsze pokolenie wyrosłe w świecie mediów elektronicznych, które radykalnie zmieniły naszą percepcję. Powołując się na Nicolasa Bourriauda, Lehmann wprowadza też pojęcie muzyki relacyjnej – zastrzegając jednak, że w odróżnieniu od sztuk wizualnych, w muzyce relacje są rozumiane szerzej: jako wszelkie odniesienia do rzeczywistości pozamuzycznej poprzez teksty, koncepty, obrazy, gesty.

Koncepcja Lehmanna wynika z jego obserwacji sceny muzycznej, na której działają wyżej wymienieni twórcy. Jest więc reakcją na praktykę artystyczną. Ale sama teoria również oddziałuje na praktykę, czego dowodem twórczość krakowskiego kompozytora Piotra Peszata (ur. 1990). Swój projekt doktorski realizuje on pod tytułem „Relationale Musik”, a składa się nań szereg kompozycji wykorzystujących rozmaite „relaty”, a więc teksty, obrazy, działania sceniczne. W sobotę 5 grudnia 2015 przedstawił efekty swej pracy na monograficznym koncercie zatytułowanym „Relationale Musik”. Młody krakowski zespół Spółdzielnia Muzyczna wykonał sześć utworów powstałych na przestrzeni ostatnich dwóch lat.

Było dużo śmiechu, puszczania oka do publiczności, ale i krytycznych uwag sformułowanych inteligentnie przy pomocy różnorodnych środków (instrumenty, wideo, slajdy, rekwizyty, dźwięki elektroniczne). W otwierającej wieczór kompozycji „Duck and Cover” (2015) na amplifikowaną wiolonczelę i wideo grze solisty towarzyszyły ironiczne komentarze wyświetlane na ekranie, w tym portret Adorna, którego kąciki ust to unosiły się, to opadały, w zależności od stylu granej muzyki (filozofa rozweselały oczywiście dźwięki à la Lachenmann). W „Even More Glory [????] of the Human Voice” (2015) na pianistkę, aktorkę i wideo portret Lachenmanna, a następnie fortepian wraz z pianistką zostały owinięte czerwono-biała taśmą ostrzegawczą. Żarty z niemieckiego kompozytora nie miały w sobie jednak nic z szyderstwa czy złośliwości i podszyte były raczej sympatią. Peszat nie należy do reakcjonistów negujących dorobek Lachenmanna i jego znaczenie w muzyce. Niemiecki kompozytor pojawia się w jego utworach jako symboliczny „ojciec” nowej muzyki, z którym można, a nawet trzeba się wadzić. Nie można go bowiem zlekceważyć.

„Birth of Venus” (2015) to utwór na amplifikowaną wiolonczelę, dowolny instrument smyczkowy (w tym wypadku skrzypce) oraz sampler, w którym dwoje muzyków gra jednocześnie na wiolonczeli, wykonując swoistą akrobatykę gestów, która w świetle stroboskopowym przeistacza muzyków w tancerzy. Utwór kończy się stopklatką, w której kompozytor wstaje i pstryka muzykom zdjęcie.

Kompozytor chętnie śmieje się z siebie, włączając się niespodziewanie do gry, ukazując swój wizerunek w nietypowym kontekście, jak choćby Talent Show w kompozycji „Peszat’s Got Talent” (2015) na zespół kameralny, sampler i wideo, w którym brzmienie muzyki opartej na rozszerzonych technikach instrumentalnych skontrapunktowane jest zaskoczonymi wyrazami twarzy jurorów popularnego międzynarodowego formatu telewizyjnego. Ta jedna z większych pod względem obsady instrumentalnej kompozycja wieczoru ukazywała Peszata od nieco innej strony, mianowicie czysto muzycznej. Początek utworu przypominał nieco „Index of Metals” Fausta Romitellego, z charakterystycznym motywem włączania i wyłączania taśmy (efekt spowalniania; czy to celowe nawiązanie? w końcu muzyka – także ta „nowa” – jest znakiem, symbolem, który uruchamia określone sensy). Potem muzyka brzmiała niczym pulsujący miarowo agresywnym brzmieniem alarm. I znów wizerunek Lachenmanna, tym razem wmontowany na pierwsze strony międzynarodowych dzienników (brukowców?) w kontekście artykułów (populistycznych?) o terroryzmie.

Najbardziej abstrakcyjnym, czysto dźwiękowym utworem był „Ririchiyo (2014-2015) na zespół kameralny i sampler, w którym aluzje do muzyki japońskiej (charakterystyczny zaszumiany dźwięk fletu) połączone zostały z samplami pop. Koncert zamknął utwór „$W33t” (2015) na amplifikowany fortepian i wideo. Tu mieliśmy z kolei grę z efektami fortepianowymi i ich zaskakującym wizualizowaniem, na które nakładały się kiczowate wstawki rodem z Internetu i YouTuba.

Peszat jest średnio o dziesięć-piętnaście lat młodszy od Szmytki, Kreidlera czy pochodzącego z Danii Simona Steena-Andersena, bodaj najjaśniejszej dziś gwiazdy muzycznej. Nie bez znaczenia jest tu fakt, że młody Polak studiował u tego ostatniego. Trudno było oprzeć się wrażeniu, że pozostaje pod wpływem swego nauczyciela. Dotyczy to na przykład swoistej muzyczności prac Peszata, który podobnie jak Steen-Anderssen – co odróżnia go od Szmytki i Kreidlera – buduje relacje raczej wewnątrzmuzyczne. Wszelkie środki takie jak wideo czy gest odnoszą się do muzyki, dekonstruują jej znaczenia, komentują dyskurs, obnażają pewniki. Także gesty i bezpretensjonalny urok owych działań przywodzą aurę Duńczyka. Niemniej Peszat odważnie poszukuje własnych pomysłów na uruchamianie refleksji nad językiem muzycznym. Cechuje je dystans do siebie i do roli kompozytora, a także lekkość i błyskotliwość multimedialnej kompozycji. Wszystko jest tu wzięte w nawias i zdemistyfikowane, lecz nie zanegowane. Negacja przynależy bowiem do paradygmatu Adornowsko-Lachenmannowskiego, z którym Peszat (i całe pokolenie „cyfrowych tubylców”) polemizuje. Nie jest to więc „beka z muzyki współczesnej”, lecz raczej próba konceptualizacji najważniejszych wątków jej dyskursu. Z drugiej strony zarówno Szmytka, Kreidler, jak i Steen-Andersen sporo zamieszali w samym języku muzycznym i zdaje się, że żadne z nich nie zrezygnowałoby z kompozycji czysto muzycznej. W utworach Peszata przedstawionych na opisywanym wieczorze warstwa czysto brzmieniowa odgrywała raczej marginalną rolę. Tam zaś, gdzie było jej najwięcej – „Peszat’s got Talent” i „Ririchiyo” – pozostawiała niedosyt. Ale to dopiero początek i zapewne Piotr Peszat jeszcze nas pozytywnie zaskoczy.

źródło: „Odra” 1/2016

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s