Mała socjologia muzyki

big_B_027_7Gr04

O pisarstwie muzycznym Adama Wiedemanna

„Jarosław Iwaszkiewicz ją uwielbiał, Witold Wirpsza traktował jako intelektualną matrycę, dla Mirona Białoszewskiego stanowiła niezbędny artykuł codziennego użytku, Zbigniew Herbert uważał, że jest moralnie podejrzana, Czesław Miłosz ją po prostu ignorował. Mowa oczywiście o muzyce…”, która staje się czasem przedmiotem literackiej kontemplacji poetów i pisarzy. Można by jeszcze wspomnieć o Gombrowiczu i obsesji, jaką darzył późne kwartety Beethovena; podobno nawet podniósł rękę na pewną damę, która miała czelność się z nim nie zgodzić…

Do grona literatów żywo zainteresowanych muzyką dołącza tymczasem Adam Wiedemann, który podsumowuje swoje „przygody muzyczne” w tomie „Posłuszność”, wydanym przez oficynę Warstwy, a zawierającym kilkadziesiąt felietonów i recenzji muzycznych, pisanych na przestrzeni ostatnich dwóch dekad i publikowanych na łamach takich periodyków, jak m.in. „Res Publika Nova”, „Znak”, „Bliza” i na portalu internetowym dwutygodnik.com.

Czym jest muzyka dla poety Adama Wiedemanna? Jego aktywność krytyczna nie ma charakteru czysto dziennikarskiego lub analitycznego, wrasta natomiast w jego twórczość literacką jako doświadczenie, które inspiruje do pisania. Styl tych tekstów jest więc specyficznie literacki, subiektywny, charakterystyczny, przez wybiórczość i swobodę ocen bliższy literaturze niż nowoczesnej krytyce muzycznej takiej, jaką uprawia się dziś w fachowych pismach muzycznych, i która służyć ma lepszemu rozumieniu samej muzyki.

Nie umniejsza to bynajmniej kompetencji muzycznych Adama Wiedemanna, który jest melomanem wytrawnym, zawsze głodnym muzyki, pochłaniającym ją w ogromnych ilościach i potrafiącym ją smakować. Jego erudycja muzyczna budzi respekt i zaufanie, choć subiektywne spojrzenie każe często zdystansować się do całkiem arbitralnych, wręcz nonszalanckich sądów („Małysz, jak już wspomniałem, niewiele mnie w sumie obchodzi, podobnie jak niewiele obchodzi mnie Mozart, poza tym, że właśnie nastąpił moment, gdy z całą odpowiedzialnością mogę go sobie nazwać ‘Małyszem muzyki klasycznej’, i wcale mi nie przeszkadza powierzchowność tego efekciarskiego, bądź co bądź, porównania”, s. 46).

Mimo pozornej ignorancji, z tekstów wyłania się jednak obraz słuchacza o ukształtowanym guście muzycznym i skrystalizowanej orientacji estetycznej. To orientacja modernistyczna, spod znaku „trudnego piękna”, w której Bogusław Schaeffer, Witold Lutosławski, Olivier Messiaen, Karlheinz Stockhausen czy Elliott Carter są hołubieni, podczas gdy Gia Kanczeli, John Tavener, Wojciech Kilar, Henryk Mikołaj Górecki budzą raczej sceptycyzm i podejrzliwość. Wiele jest wnikliwych diagnoz, z którymi nie sposób się nie zgodzić („czy ów muzyczny postmodernizm nie jest przypadkiem rykoszetem estetyki socrealizmu, której ci kompozytorzy przeciwstawiali się, nasycając swoje dzieła metafizyką, ale nie odrzucając idei przystępności?”, s. 241). Recenzję Warszawskiej Jesieni w 1995 roku, która okazała się manifestem neoromantyczno-religijnego nawrócenia kompozytorów, Wiedemann podsumowuje zaskakując trzeźwo: „Niewątpliwie ten postmodernistyczny wstrząs potrzebny był awangardzie, która stopniowo zaczynała się przekształcać w łatwo rozpoznawalną stylistykę, opartą na nostalgicznych autoplagiatach. Ale też trudno nie mieć nadziei na przyjście awangardy nowej, odrodzonej, znów pełnej pomysłów. Bo jednak życie bez niej robi się równie smutne, jak ‘Życie bez Bożego Narodzenia’” (s. 250). Dla Adama Wiedemanna życie bez awangardy byłoby więc nie do zniesienia.

Teksty zebrane w tomie uporządkowane są w dwóch działach: felietony oraz recenzje i relacje. W gruncie rzeczy podział gatunkowy jest płynny, a niektóre teksty to wręcz opowiadania, dla których muzyka jest bodaj pretekstem. Przykładem „Baby” i „Kasety”. Pierwszy tekst miał być recenzją koncertu w podwarszawskim Nieborowie, do której autor wybiera się w towarzystwie Ewy Cichoń, lecz wyprawa przez puszczę okazuje się tak zajmująca, że recenzent (a czytelnik razem z nim) szybko zapomina o koncercie. „Dojechaliśmy prawie że do Skierniewic, skąd daliśmy nura w Bolimowski Park Krajobrazowy, który nie był już tak świetny jak puszcza, niemniej w pewnym momencie zastąpił nam drogę jeleń i aż na jego widok zatrzymałem rower. Co to jest?, spytała Ewa, która jako rekonwalescentka pozostawała nieco w tyle. Istotnie, widziany z oddali, wyglądał jak jakieś zjawisko nie z tej ziemi i trudno się dziwić św. Hubertowi, który przed takim jeleniem ukląkł i zaczął się modlić. To jeleń, powiedziałem szeptem, na co ona wyciągnęła telefon i chciała mu zrobić zdjęcie, lecz on czmychnął w chaszcze i na zdjęciu uwiecznione zostało miejsce, w którym widzieliśmy jelenia. Niebawem zatrzymaliśmy się też na popas, by zjeść swoje kanapki, wtedy to Ewa sprawdziła godzinę i okazało się, że do koncertu został nam już tylko kwadrans, a drogi jeszcze nie wiadomo ile”. (s. 233)

To, co najbardziej podoba mi się w pisarstwie muzycznym Adama Wiedemanna, to całkowite zniesienie granicy między sztuką i życiem, które przybliża go chyba najbardziej do Białoszewskiego. Jako „niezbędny artykuł codziennego użytku”, muzyka jest tu po stronie profanum, oznacza wręcz „formę obyczaju”. Swoje recenzje i felietony muzyczne poeta owija wianuszkami spostrzeżeń na temat codzienności, spotkanych akurat ludzi. Osadza muzykę, często tę najbardziej abstrakcyjną i wyrafinowaną, w kontekście życia, czyniąc to tak naturalnie i bezpretensjonalnie, że trudno nie darzyć tych absurdalnych niekiedy opowiastek sympatią. Uczy przy tym dostrzegać ludzki wymiar sztuki, choć trudno dziwić się, że u niejednego słuchacza dywagacje na temat tego, co zjadł kompozytor lub pianista przez koncertem i jak to wpłynęło na jego interpretację, budzą niesmak. A jednak ta mała socjologia muzyki jest na swój sposób cenna, a sama lektura całkiem wciągająca.

źródło: „Odra” 4/2017

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s