Pierrot i sampler

a

Nowa generacja zespołów muzyki współczesnej

Choć zabrzmi to jak paradoks, nowa muzyka ma swój typowy aparat wykonawczy. To kameralny zespół solistów, obejmujący najczęściej od pięciu do piętnastu różnych instrumentów. Tak zwany ansambl ukształtował brzmienie awangardy muzycznej ostatnich czterdziestu lat, co słychać tym wyraźniej, im więcej nowych, młodych zespołów chce dziś poza to brzmienie wyjść.
Z powstaniem ansamblu wiążą się początki profesjonalnego wykonawstwa muzyki współczesnej. Pierwsza generacja takich zespołów powstała w latach 70. i 80. XX wieku – w tym samym czasie, co pierwsze zespoły muzyki dawnej. Pionierzy to: angielska London Sinfonietta (1968), francuski Ensemble Intercontemporain (1976), niemieckie Ensemble Modern (1980) i ensemble recherche (1985) oraz austriackie Klangforum Wien (1985). Były to pierwsze formacje gotowe poświęcić się wykonywaniu wyłącznie utworów współczesnych kompozytorów, którzy często sami je zakładali i nimi dyrygowali. Ensemble Intercontemporain założył i prowadził Pierre Boulez, Klangforum Wien – Beat Furrer. Ansamble te działają do dziś i pozostają najbardziej doświadczonymi formacjami wykonawczymi w dziedzinie nowej muzyki. Dają kilkaset prawykonań rocznie, wyznaczają ogólnie uznane standardy interpretacyjne. Przez lata umożliwiły rozwój i systematyzację nowych techniki wykonawczych, a także ukształtowały charakterystyczny model brzmienia nowej muzyki. Współczesna scena ansamblowa to niemal odrębna kultura!
Tymczasem dziś mówi się o nowej generacji zespołów muzyki współczesnej. Młode formacje różnią się od swych poprzedniczek m.in. sposobem działania, doborem repertuaru, a także otwartością na nowe – często pozamuzyczne – konteksty. Katalizatorem pokoleniowej i estetycznej zmiany jest oczywiście rewolucja cyfrowa, która stworzyła zupełnie nową rzeczywistość funkcjonowania muzyki w przestrzeni społecznej, a także ukształtowała nowy model współpracy między artystami.
Zamiast stawiać na wszechstronność czy dyspozycyjność, nowe zespoły raczej pracują nad wyrazistą estetyką. Konkurencja jest ogromna, rynek muzyki awangardowej jest przesycony, a globalizacja i internet oprócz tego, że dają nieograniczone możliwości promocji i dotarcia do odbiorcy, relatywizują wszelką nowość. Bardzo trudno jest dziś przekonać do własnej wyjątkowości i niepowtarzalności. Idee artystyczne rozprzestrzeniają się z prędkością internetowej transmisji danych. By znaleźć swoje miejsce w tej rzeczywistości, trzeba zdobyć się na coś więcej niż przyjęcie od festiwalu propozycji wykonania utworów znanych kompozytorów. Lepiej nawiązać bliską współpracę z rówieśnikami, którzy będą budować język dźwiękowy i estetykę zespołu. Belgijski Nadar Ensemble szczyci się współpracą z najgłośniejszymi kompozytorami swego pokolenia: Johannesem Kreidlerem, Stefanem Prinsem, Simonem Steenem-Andersenem i in. Z kolei ukraiński Ensemble Nostri Temporis wykonuje przede wszystkim muzykę młodych Ukraińców, Polaków i Rosjan. Idealnie, jeśli relacja zespołu z kompozytorem ma charakter laboratoryjny i oddziaływanie idei jest obustronne. Nikt nie chce być dziś orkiestrą do wynajęcia.
Nieograniczony dostęp do muzyki w internecie sprawia ponadto, że coraz trudniej zachęcić publiczność do przyjścia na konwencjonalny koncert. Nie tylko słuchacze, także sami muzycy odczuwają znużenie i przesyt „czystą” muzyką i poszukują w niej dodatkowych znaczeń, próbują różnicować rytuały słuchania, redefiniować role uczestników. Berlińska orkiestra smyczkowa Kaleidoskop organizuje koncerty muzyki współczesnej w przestrzeni publicznej lub w całkowitej ciemności. Z kolei warszawski zespół Kwadrofonik w swym najnowszym projekcie rozwija teatralną stronę koncertu. Śpiewająca cztery specjalnie zamówione na tę okazję „pieśni” sopranistka Barbara Kinga Majewska w zależności od ich treści zmienia kostium (przebiera się z kosmonauty w heroinę z oper barokowych). Dramaturgię koncertu, łączącą w spójną całość cztery różne światy dźwiękowe, wymyśliła fotografka i reżyserka Yulka Wilam, która od samego początku uczestniczyła w wymyślaniu muzycznego konceptu.
Wśród młodych zespołów nadal wiele jest formacji kompozytorskich, jak Curious Chamber Players ze Sztokholmu (Malin Bång), Decoder Ensemble z Hamburga (Alexander Schubert, Leopold Hurt, Andrej Koroliov), ElettroVoce z Wrocławia (Agata Zubel i Cezary Duchnowski) czy wspomniane już Nadar Ensemble (Stefan Prins, Dan Jaansens) i Ensemble Nostri Temporis (Maksym Kołomyjec, Ołeksij Szmurak, Bohdan Sehin). Coraz częściej pełnoprawnymi członkami zespołów są jednak niemuzycy: reżyserzy, filozofowie, aktorzy, kuratorzy, którzy współtworzą z kompozytorami i instrumentalistami oryginalne koncepty muzyczne. Rozwija się dramaturgia muzyczna – niezbyt jeszcze rozpowszechniona w Polsce specjalność, której rolą jest (analogicznie do dramaturgii teatralnej) tworzenie w muzyce znaczeń.
Jeszcze inną cechą zespołów nowej generacji są nietypowe obsady wykonawcze. Zalążek popularnego ansamblu to tzw. obsada „pierrotowska”: fortepian, flet, klarnet, skrzypce i wiolonczela (nazwa pochodzi od kompozycji Schönberga Księżycowy Pierrot). Na niej opiera się choćby ensemble recherche. Większe składy nawiązują do Symfonii kameralnej op. 9 Schönberga na piętnaście instrumentów solowych. Obsada ta dała podstawę rozpowszechnionemu dziś szeroko modelowi brzmienia nowej muzyki – bo powstał dla niej ogromny repertuar. Zespołowi dysponującemu co najmniej obsadą „pierrotowską” najłatwiej znaleźć utwory do wykonania i zbudować atrakcyjny program koncertu. Ansambl ma więc największe możliwości na scenie nowej muzyki. Niestety podlega też artystycznej standaryzacji.
Dlatego właśnie, jak się zdaje, młode zespoły odważniej sięgają po rzadkie instrumenty i nie boją się nietypowych obsad wykonawczych, gotowe zamawiać u kompozytorów utwory z wykorzystaniem cytry – jak Decoder Ensemble (pozostałe instrumenty to: fortepian, klarnet, perkusja, sopran, wiolonczela i elektronika), albo dla ośmiu wiolonczel – jak warszawska grupa Cellonet. Jeśli zaś skład instrumentalny zbliżony jest do „pierrotowskiego”, muzycy rozwijają brzmienie przy pomocy narzędzi elektronicznych. Nikogo dziś nie dziwi, że pianista gra na samplerze, skrzypaczka obsługuje pedały gitarowe, a klarnecista operuje dżojstikiem. Takie zespoły, jak Nadar czy Decoder, inwestują w rozmaite gadżety elektroniczne, których wykorzystanie proponują kompozytorom. Granica między muzyką akustyczną i elektroniczną zatarła się dawno temu – dla ansambli pierwszej generacji ma to zdecydowanie mniejsze znaczenie.
Inny jest wreszcie stosunek młodych wykonawców do tekstu muzycznego. Tzw. „pozytywizm partyturowy” wyklucza momenty subiektywne, jak cielesność dźwięku, gestyka czy teatralny powab muzyki, nie mówiąc o multimediach i bezpośredniej interakcji. Wielu nowoczesnych strategii kompozytorskich nie da się tradycyjnie zapisać. Dla nowych zespołów wierność partyturze nie jest więc najwyższą stawką, jaką była dla zespołów starszych. Młodzi muzycy muszą być za to świetnymi performerami. Są też grupy, które poświęcają się realizacji partytur graficznych i muzycznych form otwartych – jak choćby Plus Minus z Londynu. Kilka takich projektów zainicjowało warszawsko-gdańskie Kwartludium, które zamówiło u kompozytorów partytury graficzne, improwizowało też do prac plastycznych młodych artystów. Z kolei niemiecki Zeitkratzer wyspecjalizował się z instrumentalnych interpretacjach muzyki elektronicznej – muzycy naśladują ze słuchu sonorystyczne efekty sztandarowych dzieł tego gatunku, rozwijając jej akustyczne sobowtóry metodą improwizacji.
Także pod względem organizacyjnym zarysowuje się różnica. Renomowane zespoły pierwszej generacji z biegiem czasu „dorobiły się” zaplecza instytucjonalnego, o którym młodzieżówka przynajmniej na razie nie może pomarzyć. Nie mając stałego dofinansowania (np. miasta, w którym działają), nowe zespoły utrzymują się raczej ze zdobywanych samodzielnie jednorazowych dotacji, tworząc w tym celu stowarzyszenia i fundacje. Swe autorskie projekty prezentują nie tylko na festiwalach nowej muzyki, coraz częściej występują w klubach, galeriach sztuki lub teatrach, gdzie inicjują własne festiwale i serie koncertowe. Mają też własną publiczność.
Jeśli nowa muzyka ostatnich czterdziestu lat stała pod znakiem ansamblu, to muzykę dzisiejszą kształtuje przede wszystkim elektronika. Gdzieś pomiędzy rozwija się scena, która łączy oba te doświadczenia.

źródło: „Odra” 9/2014

Reklamy

One comment

  1. Pingback: Felietony | Monika Pasiecznik

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s